Pogoń Motor
Sobotni mecz Pogoń – Motor był dla gospodarzy prawdziwym testem charakteru i misją o odzyskanie honoru. Po kompromitującej porażce 1:5 w pierwszej kolejce, „Portowcy” musieli udowodnić sobie i kibicom, że to był tylko wypadek przy pracy. I choć spotkanie zaczęło się dla nich od kolejnego koszmaru – kuriozalnego błędu bramkarza – to pokazali niesamowitą siłę mentalną. Odwrócili losy meczu, wygrali z solidnym Motorem Lublin 4:1 i wysłali jasny sygnał, że wciąż będą liczyć się w walce o najwyższe cele.
Kuriozalny błąd i deja vu – koszmar Cojocaru
Początek tego meczu był dla kibiców Pogoni jak powtórka z koszmaru. W 10. minucie bramkarz Valentin Cojocaru popełnił fatalny, niewytłumaczalny błąd. Próbując bawić się z piłką we własnym polu karnym, dał ją sobie odebrać jak junior Kacprowi Scaletowi, który skierował ją do pustej bramki. To już druga taka sytuacja w tej kolejce, po tym jak wczoraj kuriozalny błąd Františka Placha sprezentował zwycięstwo Górnikowi w meczu z Piastem. W tym momencie wydawało się, że Pogoń może czekać kolejny trudny wieczór.
Natychmiastowa odpowiedź i odwrócenie losów meczu
Tym razem jednak „Portowcy” zareagowali jak drużyna z charakterem. Nie podłamali się stratą gola i natychmiast ruszyli do ataku. Wyrównanie przyszło bardzo szybko – już w 17. minucie po dośrodkowaniu Kamila Grosickiego z rzutu rożnego, do siatki trafił Danijel Hujda. Gospodarze poszli za ciosem i jeszcze przed przerwą, w 43. minucie, po błędzie obrony gości, prowadzenie dał im król strzelców poprzedniego sezonu, Efthymis Koulouris. Po przerwie, w 52. minucie, dzieła zniszczenia dopełnił Fredrik Ulvestad, który po kolejnym stałym fragmencie gry podwyższył na 3:1. Od tego momentu mecz Pogoń – Motor był już pod pełną kontrolą gospodarzy. W końcówce prowadzenie na 4:1 podwyższył Koulouris, a była to jego druga bramka w tym meczu.
Wnioski po meczu – odkupienie i powrót na właściwe tory
To zwycięstwo jest dla Pogoni bezcenne, zwłaszcza w wymiarze psychologicznym. Po kompromitacji, jaką była porażka 1:5 z Radomiakiem, drużyna pokazała, że potrafi podnieść się z najtrudniejszej sytuacji. Nawet katastrofalny błąd własnego bramkarza nie podciął im skrzydeł. To dowód na siłę mentalną tego zespołu. Dla Motoru to pierwsza porażka w sezonie, ale pokazali się z dobrej strony i udowodnili, że będą niewygodnym rywalem dla każdego w tej lidze.
Pierwszy krok w długim marszu
Zwycięstwo to pozwala Pogoni zmazać plamę po fatalnej inauguracji i ze spokojem przygotowywać się do kolejnych spotkań. To był pierwszy, ale niezwykle ważny krok w długim marszu po realizację medalowych aspiracji. Kibice w Szczecinie mogą odetchnąć z ulgą – ich drużyna pokazała charakter godny kandydata do walki o czołowe lokaty.
Zobacz także:
- Deklasacja w hicie 1. ligi! Wisła Kraków rozbiła ŁKS Łódź 5:0
- Kuriozalny błąd bramkarza zdecydował o losach derbów! Górnik Zabrze wygrywa z Piastem Gliwice (0:1)
- Gabriel Jesus na wylocie z Arsenalu? Brazylijczyk bliski sensacyjnego powrotu do ojczyzny
- Milan wypunktował Liverpool w towarzyskim hicie. Wpadka mistrzów Anglii (2:4)
