Jagiellonia - Widzew
Niedzielny mecz Jagiellonia – Widzew przejdzie do historii jako jeden z najbardziej dramatycznych i niewiarygodnych w ostatnich latach. Jagiellonia Białystok, która do 90. minuty przegrywała 1:2, w doliczonym czasie gry strzeliła dwa gole i w sensacyjnych okolicznościach wygrała 3:2. To był prawdziwy piłkarski cud dla gospodarzy i jednocześnie katastrofa dla Widzewa Łódź, który w dziecinny i żałosny sposób wypuścił z rąk pewne zwycięstwo, popełniając w końcówce fatalne błędy.
Przebieg meczu – od euforii do rozpaczy Widzewa
Początek meczu nie zapowiadał takiej dramaturgii, choć zaczął się od mocnego uderzenia Jagiellonii. Już w 3. minucie Dawid Drachał dał gospodarzom prowadzenie.
Widzew jednak nie zamierzał się poddawać i z czasem przejął kontrolę nad spotkaniem. Bohaterem gości był nowy napastnik, Sebastian Bergier, który najpierw w 25. minucie doprowadził do wyrównania, a w 60. minucie dał łodzianom prowadzenie 2:1. Przez kolejne pół godziny Widzew kontrolował grę, a Jagiellonia wyglądała na zespół pogodzony z drugą z rzędu porażką na własnym stadionie. Wszystko zmieniło się w doliczonym czasie gry.
Dramat w doliczonym czasie gry – katastrofa w 120 sekund
To, co stało się po 90. minucie, trudno racjonalnie wytłumaczyć. Najpierw, w 91. minucie, po dośrodkowaniu w pole karne i zgraniu głową Bernardo Vitala, do siatki trafił Jesús Imáz, doprowadzając do wyrównania. Gdy wydawało się, że Widzew uratuje chociaż punkt, nadeszła ostatnia akcja meczu. Po prostym błędzie i stracie piłki w środku pola Jagiellonia ruszyła z ostatnim atakiem. Futbolówka trafiła do Afimico Pululu, który w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi, strzelając gola na 3:2 w ostatniej sekundzie. To był cios, który w żałosny sposób zakończył ten mecz dla łodzian. Ten fragment obnażył wszystkie słabości mentalne nowo budowanej drużyny z Łodzi.
Bohaterowie i antybohaterowie spotkania
Bohaterami Jagiellonii zostali strzelcy bramek w końcówce – Jesús Imáz i Afimico Pululu, którzy w heroiczny sposób uratowali swój zespół. Z kolei w Widzewie trudno znaleźć pozytywy. Tragiczny okazał się występ całej formacji defensywnej, która w doliczonym czasie gry popełniła dziecinne błędy. Największym przegranym jest jednak Sebastian Bergier – jego fantastyczny występ i dwa gole zostały całkowicie przyćmione przez katastrofalną postawę jego kolegów w ostatnich sekundach.
Wnioski po meczu – dwa bieguny nastrojów
Dla Jagiellonii to zwycięstwo jest jak tlen. Odniesione w tak nieprawdopodobnych okoliczństwach, może kompletnie odmienić nastroje w szatni i być punktem zwrotnym po fatalnym starcie sezonu. Z kolei dla Widzewa to potężny cios psychologiczny. Porażka w wygranym meczu może mieć druzgocący wpływ na morale nowo budowanego zespołu. Wynik meczu Jagiellonia – Widzew pokazał, jak piękna i jednocześnie okrutna potrafi być piłka nożna.
Zobacz także:
- Wielki powrót do Premier League? Trzech gigantów walczy o Aleksandara Mitrovicia
- Luis Díaz w Bayernie Monachium! Liverpool traci gwiazdę za 75 milionów euro
- Ruch Chorzów wygrywa dla Pani Reni. Zwycięstwo z Górnikiem Łęczna po golu w końcówce (2:1)
- Sensacja w Częstochowie! Beniaminek z Płocka pokonał Raków w dramatycznym meczu (1:2)
