Samuel Akere
Przez kilka lat handlował na ulicy owocami. Dopiero jako piętnastolatek znalazł się w akademii piłkarskiej. Dziś, sześć lat później, jest nowym, ekscytującym zawodnikiem rosnącego w siłę Widzewa Łódź. W szczerej i obszernej rozmowie z portalem Weszło, nigeryjski skrzydłowy Samuel Akere opowiedział o swojej niezwykłej drodze na szczyt. To historia o marzeniach większych niż strach, o przezwyciężaniu samotności i o ogromnej ambicji, która idealnie wpisuje się w to, co dzieje się dziś w Sercu Łodzi.
„W Nigerii byłem Evrą” – o miłości do Manchesteru United i trudnych początkach
Początki kariery Nigeryjczyka nie były usłane różami. Przez lata grał tylko na ulicy, a jego miłość do futbolu zaszczepił w nim starszy kolega, który był fanem Manchesteru United. To właśnie on dawał młodemu Samuelowi koszulki „Czerwonych Diabłów”. Jaką wybierał? Zawsze tę samą. Jak sam wspomina z uśmiechem: „Pytałem chłopaków: „Kto w tym Manchesterze jest dobry i w dodatku gra lewą nogą?”. Odpowiedzieli, że Evra, no to w Nigerii byłem Evrą”. Ta anegdota pokazuje, jak wielką pasją do piłki od początku pałał Samuel Akere. Mimo talentu, na drodze stanęła mu mama, która nie przepadała za futbolem i wolała, by syn pomagał jej w pracy. To doprowadziło do niezwykłej sytuacji, o której opowiada: „Mama sprzedawała pomarańcze i stwierdziła, że będę robił to samo. Od szóstego do 13. roku życia, gdy nie mogłem grać w klubie, dostawałem od niej owoce, szedłem na ulicę i miałem sprzedać jak najwięcej pomarańczy”. Dopiero jako 15-latek trafił do prawdziwej akademii. Ta determinacja i pokora, wyniesione z trudnego dzieciństwa, ukształtowały jego charakter.
„Wydzierał się na mnie. Mi to pomagało” – o samotności i motywacji
Jego droga w Europie również nie była łatwa. Szczególnie trudny był początek w bułgarskim Botewie Płowdiw, gdzie trafił do drużyny rezerw, w której nikt nie mówił po angielsku. Czuł się samotny, a odprawy po bułgarsku były dla niego niezrozumiałe. Jak przyznaje, to był test charakteru. W rozmowie wspomina również swojego byłego trenera, Dusana Kerkeza, który miał na niego nietypowy, ale skuteczny sposób. „Gdy tylko widział, że zaczynam grać gorzej, tracić koncentrację, wydzierał się na mnie. Są zawodnicy, którym by to przeszkodziło. Wybiłoby ich z rytmu. Ze mną jest inaczej. Mi to pomagało” – wyznaje Akere. To fascynujący wgląd w psychikę zawodnika, który potrzebuje silnego bodźca, by dawać z siebie jeszcze więcej. Te trudne doświadczenia ukształtowały charakter, jaki ma Samuel Akere.
„W głowie jest jedna myśl: drybling, a później strzał” – szczera autoanaliza
Skrzydłowy Widzewa w wywiadzie pokazał się jako osoba niezwykle samoświadoma, która doskonale zna nie tylko swoje atuty, ale i wady. Zapytany o zarzuty, że czasem gra zbyt samolubnie, szczerze przyznał, że jest w tym trochę racji. Jego zdaniem, takie zachowanie bierze się z frustracji. „Jeżeli np. trwa mecz i nie dostaję w nim prawie w ogóle podań, to frustruje mnie to i wtedy, gdy już akurat mam piłkę, w głowie jest jedna myśl: „Wchodzę w drybling, a później strzelam”. Taki mam styl, to siedzi głęboko we mnie” – tłumaczy. Taka szczerość jest rzadko spotykana u profesjonalnych sportowców i pokazuje, że w Widzewie liczą, że Samuel Akere okiełzna swój temperament i w pełni wykorzysta go dla dobra drużyny.
„Chcę zagrać w Lidze Mistrzów. Może z Widzewem?” – o wielkich marzeniach
Najważniejszym przesłaniem, jakie płynie z całej rozmowy, jest jednak ogromna ambicja Nigeryjczyka, która idealnie współgra z nową strategią Widzewa. Akere nie ukrywa, że jego marzeniem jest gra w Lidze Mistrzów i wierzy, że może to osiągnąć w Łodzi. „Spójrz na ten stadion. Przecież on zasługuje na to, żeby rozgrywać tutaj spotkania Ligi Europy czy Ligi Mistrzów. Chcę być tego częścią” – mówi z przekonaniem. Na koniec dodaje, że jego największym celem jest „wystąpić z Nigerią w mistrzostwach świata. I zagrać w Lidze Mistrzów. Może uda się to z Widzewem? Ten klub tak idzie do przodu, że ja naprawdę wierzę, że to realne”.
Ta deklaracja to muzyka dla uszu kibiców, którzy od lat marzą o powrocie ich klubu na europejskie salony. Wywiad pokazuje, że Samuel Akere to nie tylko utalentowany piłkarz, ale także niezwykle ciekawa i ambitna postać. Jego historia, charakter i marzenia sprawiają, że jest on jednym z najciekawszych zawodników, jacy trafili do Ekstraklasy w ostatnich latach.
