Jesús Jiménez
Powrót, którego bohaterem jest Jesús Jiménez, to jeden z najbardziej zaskakujących i sentymentalnych ruchów transferowych tego lata w Polsce. Były gwiazdor Górnika Zabrze, po kilku latach spędzonych w MLS i Indiach, podpisał kontrakt z Bruk-Bet Termalicą, gdzie ponownie spotkał się z trenerem Marcinem Broszem. W szczerym wywiadzie dla goal.pl Jesús Jiménez opowiada o kulisach tej decyzji, sentymencie do Górnika i trudnych chwilach, które ukształtowały go za oceanem.
Dlaczego Termalica? Kluczowa rola Marcina Brosza
Wielu kibiców zastanawiało się, dlaczego Hiszpan, po powrocie z tak dalekich podróży, wybrał akurat klub z Niecieczy. Okazuje się, że kluczowa była determinacja klubu i osoba trenera. „Bruk-Bet Termalica długo mnie namawiała na ten transfer. Tak naprawdę już w styczniu pojawiały się sygnały, że klub jest mocno zainteresowany taką opcją” – przyznaje Jiménez. Zimą przenosiny uniemożliwił kontrakt w Indiach, ale obie strony umówiły się na kontynuowanie rozmów latem. Decydujący okazał się jednak czynnik ludzki. „Natomiast przyjście do Termaliki to trochę co innego. Chodzi mi o trenera, Marcina Brosza. To u niego zaczynałem w Górniku, to on mocno na mnie postawił. I jego osoba miała bardzo duży wpływ na to, że przyszedłem do Termaliki” – wyjaśnia Hiszpan.
Powrót do Zabrza i sentyment do Górnika
Jak na ironię, już w najbliższy weekend Jesús Jiménez zagra przeciwko swojemu byłemu klubowi w Zabrzu. Dla napastnika będzie to z pewnością wyjątkowy i pełen emocji moment. „Zdecydowanie tak! Bo jak mówiłem, Górnik ma u mnie szczególne miejsce” – mówi. Jakiego przyjęcia spodziewa się od kibiców, którzy kiedyś go uwielbiali? „Ja obstawiam bardziej aplauz niż gwizdy… Mam nadzieję, że będzie sympatycznie. Ale cokolwiek by się działo, nie zmieni to mojego nastawienia do kibiców. Mam i zawsze będę miał ogromny sentyment do tego klubu” – deklaruje. To pokazuje, jak silna więź łączy go z jego byłym klubem.
Wspomnienia z Górnika: „Złość zamieniła się w ekstazę”
Choć w barwach Górnika nie zdobył żadnego trofeum, to właśnie w Zabrzu spędził jedne z najlepszych chwil w karierze. Jakie momenty wspomina najlepiej? „Na pewno pierwszy mecz, bo debiut zawsze się pamięta. W szerszym ujęciu też awans do europejskich pucharów”. Hiszpan przywołał również jedno, szczególne spotkanie. „Pamiętam starcie z Wisłą Kraków, w pewnym momencie przegrywaliśmy 1:2. Kibice na nas gwizdali, ale boiskowa sytuacja zaczęła się odwracać. Strzeliłem dwa gole, ostatecznie wygraliśmy 4:2 i złość zamieniła się w ekstazę. To był szalony mecz, a zwłaszcza jego końcówka. Nigdy tego nie zapomnę” – wspomina Jesús Jiménez.
Huśtawka nastrojów za oceanem i egzotyczna przygoda w Indiach
Po odejściu z Polski jego kariera była prawdziwą huśtawką. Najpierw trafił do MLS, gdzie przeżył skrajne emocje. „Toronto to był świetny etap w mojej karierze. Strzelałem dużo goli, zdobyliśmy Puchar Kanady. O moim odejściu zadecydowały nieporozumienia z trenerem” – mówi. Zupełnie inaczej wspomina pobyt w drugim amerykańskim klubie. „Trafiłem do Dallas i tam było bardzo słabo. Późno dołączyłem do zespołu, szukałem formy, a na domiar złego miałem ciągłe kontuzje. To, w porównaniu z Toronto, był bardzo kiepski czas, ale i jakaś nauka”. Ostatnim przystankiem przed powrotem do Polski były Indie. „Bramkowo nie wyglądało to źle” – ocenia (11 goli w 18 meczach). „Ale Indie to bardzo specyficzne miejsce. Kraj kontrastów. Chciałem wrócić do Europy” – podsumowuje.
Powrót do Polski, którego bohaterem jest Jesús Jiménez, to jedna z najciekawszych historii tego lata. To opowieść o sentymencie, zaufaniu do trenera i chęci powrotu do miejsca, które można nazwać piłkarskim domem. Przed nim wyjątkowy weekend i mecz, który z pewnością na długo pozostanie w jego pamięci.
Zobacz także:
- Porozumienie osiągnięte! Darwin Núñez o krok od transferu do Al-Hilal
- Koniec sagi! Benjamin Šeško w Manchesterze United, jest pełne porozumienie
- Oficjalnie: Przemysław Frankowski wraca do Francji! Znamy kulisy hitowego transferu
- Wojna prawna w Barcelonie! Klub szuka sposobu, by ominąć decyzję Marca-André ter Stegena
