Sunderland - West Ham
W wymarzony sposób do Premier League wróciły „Czarne Koty”. W pierwszym meczu po ośmioletniej przerwie, spotkanie Sunderland – West Ham zakończyło się pewnym i w pełni zasłużonym zwycięstwem gospodarzy 3:0. Beniaminek, prowadzony przez nowego kapitana Granita Xhakę, dał prawdziwy popis gry w drugiej połowie, rozwiewając wszelkie wątpliwości co do swojej formy na starcie sezonu.
Sunderland – West Ham: Bezzębne „Młoty” i popis w drugiej połowie
Mimo że West Ham w pierwszej połowie utrzymywał się przy piłce, był to zespół całkowicie bezzębny w ataku. Goście, mimo 64% posiadania piłki, nie potrafili stworzyć żadnego realnego zagrożenia, notując zaledwie 0,63 oczekiwanych goli z 11 strzałów. Po zmianie stron obraz gry uległ diametralnej zmianie. W 61. minucie wynik otworzył Eliezer Mayenda, który wykorzystał dośrodkowanie Omara Alderete. Dwanaście minut później na 2:0 podwyższył Dan Ballard, a w doliczonym czasie gry dzieła zniszczenia dopełnił rezerwowy Wilson Isidor.
„To był perfekcyjny start” – Ballard bohaterem
Bohaterem spotkania był bez wątpienia Dan Ballard. Obrońca był kolosem w defensywie – wygrał 10 pojedynków i zanotował 8 wybitych piłek, a do tego dołożył fantastyczną bramkę zdobytą głową. Po meczu nie krył radości. – To był perfekcyjny start. Czyste konto i gol w moim debiucie w Premier League. To niesamowite dla tego klubu, że wrócił do tej ligi. Co za występ. […] Miejsce aż kipiało energią – powiedział w rozmowie ze Sky Sports.
Sunderland – West Ham: „Musimy poprawić podstawy” – Potter rozczarowany
Zupełnie inne nastroje panowały w obozie gości. Menedżer Graham Potter był wściekły na postawę swojego zespołu, zwłaszcza w drugiej połowie. – To było bardzo rozczarowujące. Druga połowa nie była wystarczająco dobra pod względem podstaw, jak obrona w naszym polu karnym. Musimy się poprawić – stwierdził. – Podstawy futbolu – to musimy poprawić. To pierwszy dzień i takie rzeczy czasem się zdarzają – dodał, próbując tonować nastroje.
Mecz Sunderland – West Ham to wymarzony start dla beniaminka i sygnał dla całej ligi, że „Czarne Koty” nie zamierzają być chłopcem do bicia. Dla West Hamu to z kolei zimny prysznic i ogromny materiał do analizy przed kolejnymi, trudnymi spotkaniami.
