Fulham - Manchester United
W meczu Premier League Fulham – Manchester United padł remis 1:1, co oznacza, że „Czerwone Diabły” wciąż czekają na zwycięstwo w nowym sezonie. Goście mogą mówić o ogromnym pechu i nieskuteczności – w pierwszej połowie zmarnowali rzut karny, a prowadzenie objęli po bramce samobójczej. Gospodarze zdołali jednak wyrównać za sprawą rezerwowego, Emile’a Smitha Rowe’a.
Niewykorzystane szanse i zmarnowany rzut karny w pierwszej połowie
Początek spotkania należał do Manchesteru United, który już w 3. minucie mógł objąć prowadzenie, jednak strzał Matheusa Cunhy zatrzymał się na słupku. Goście stwarzali sobie kolejne okazje, ale brakowało im wykończenia. Kluczowy moment pierwszej połowy nadszedł w 36. minucie, kiedy to po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny dla United. Do piłki podszedł Bruno Fernandes, ale w fatalnym stylu posłał ją wysoko nad poprzeczką. Do przerwy w meczu Fulham – Manchester United utrzymywał się bezbramkowy remis.
Szczęśliwe prowadzenie i szybka odpowiedź Fulham
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie – to goście wciąż przeważali. Ich starania przyniosły efekt w 58. minucie, choć w szczęśliwych okolicznościach. Po jednej z akcji piłka odbiła się od napastnika gospodarzy, Rodrigo Muniza, i wpadła do jego własnej bramki, dając prowadzenie United 1:0. Trener Fulham, Marco Silva, zareagował zmianami, wprowadzając w 71. minucie m.in. Emile’a Smitha Rowe’a. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, ponieważ zaledwie dwie minuty później rezerwowy doprowadził do wyrównania na 1:1 po podaniu od Alexa Iwobiego.
Nerwowa końcówka w meczu Fulham – Manchester United
W ostatnich minutach spotkania „Czerwone Diabły” rzuciły się do ataku, próbując zdobyć zwycięską bramkę. Najlepszą okazję do zmiany wyniku miał w 88. minucie Harry Maguire, który wszedł na boisko z ławki rezerwowych. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego obrońca oddał strzał głową z bliskiej odległości, ale piłka minęła słupek. Mimo pięciu doliczonych minut, wynik nie uległ już zmianie i spotkanie Fulham – Manchester United zakończyło się podziałem punktów, co z pewnością jest dużym rozczarowaniem dla podopiecznych Rubena Amorima.
