remontada Barcelony
Są w historii futbolu mecze, które wymykają się logice i na zawsze zapisują w pamięci kibiców. Jednym z nich, a być może najważniejszym, jest historyczna remontada Barcelony przeciwko Paris Saint-Germain. Tamtego wieczoru na Camp Nou byliśmy świadkami nie tyle meczu, co zbiorowego aktu wiary, który zakończył się cudem. Po porażce 0:4 w pierwszym spotkaniu, Barcelona dokonała niemożliwego, wygrywając 6:1 i stając się pierwszą drużyną w historii, która odrobiła tak ogromną stratę w Lidze Mistrzów.
Nadzieja budowana krok po kroku
Przed pierwszym gwizdkiem mało kto wierzył w sukces. Barcelona potrzebowała cudu, a ten zaczął się materializować bardzo szybko. Już w 3. minucie nadzieję w serca kibiców wlał Luis Suárez, który wepchnął piłkę do siatki z najbliższej odległości. Camp Nou ożyło. Pięć minut przed przerwą Layvin Kurzawa niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki i nagle, przy wyniku 2:0, niemożliwe zaczęło wydawać się prawdopodobne. Gdy tuż po przerwie, w 50. minucie, Lionel Messi z rzutu karnego podwyższył na 3:0, stadion eksplodował. Do awansu brakowało już tylko jednego gola, a Barcelona miała niemal całą drugą połowę, by go zdobyć. Plan Luisa Enrique działał perfekcyjnie, a wiara w to, że remontada Barcelony jest możliwa, udzieliła się wszystkim.
Cios w serce. Kiedy umierają marzenia
I wtedy nadszedł moment, który miał być końcem. W 62. minucie Edinson Cavani potężnym strzałem pod poprzeczkę zdobył bramkę wyjazdową dla PSG. Wynik 3:1 w dwumeczu oznaczał 3:5, ale co gorsza, z powodu zasady goli wyjazdowych, Barcelona potrzebowała teraz nie jednego, a aż trzech kolejnych trafień, by awansować. Nadzieja, tak misternie budowana przez godzinę, prysła jak bańka mydlana. Na trybunach zapanowała cisza i rezygnacja. Do końca meczu zostało mniej niż pół godziny, a zadanie znów stało się niemożliwe do wykonania. Wydawało się, że to brutalny koniec marzeń o awansie. W tym momencie remontada Barcelony wydawał sie niemożliwa do spełnienia.
Siedem minut, które zmieniły wszystko. Narodziny legendy
Mijały minuty, a Barcelona biła głową w mur. Aż nadeszła 88. minuta. Wtedy to Neymar popisał się absolutnie genialnym uderzeniem z rzutu wolnego, dając sygnał do ostatniego, desperackiego zrywu. Zrobiło się 4:1. Chwilę później, w pierwszej minucie doliczonego czasu gry, sędzia podyktował kontrowersyjny rzut karny dla gospodarzy. Do piłki ponownie podszedł Neymar i z zimną krwią zamienił go na bramkę. Wynik 5:1, remis w dwumeczu 5:5. Do końca pozostały cztery minuty, a do awansu wciąż brakowało jednego gola.
W 95. minucie, w ostatniej akcji meczu, Neymar dośrodkował piłkę w pole karne. Wszyscy wstrzymali oddech. Do piłki dopadł rezerwowy Sergi Roberto i wślizgiem skierował ją do siatki. Camp Nou eksplodowało w szale radości. Dorośli mężczyźni płakali, a obcy ludzie rzucali się sobie w ramiona. To był moment czystej, niczym nieskrępowanej euforii. Historyczna remontada Barcelony stała się faktem w najbardziej niewiarygodnych okolicznościach, jakie można sobie wyobrazić.
„Straciliśmy wszystko w dwie minuty” – perspektywa pokonanych
Tego wieczoru byliśmy świadkami nie tylko heroizmu jednej drużyny, ale i kompletnego upadku drugiej. PSG, które w pierwszym meczu zdominowało Barcelonę, w rewanżu było cieniem samego siebie. Ich gra była nerwowa, a obrona popełniała katastrofalne błędy. „Prawda jest taka, że pozwoliliśmy uciec ogromnej szansie. W ostatnich dwóch minutach straciliśmy wszystko” – powiedział po meczu załamany trener Unai Emery. Jego zespół nie wytrzymał presji, jaką stworzyła legendarna remontada Barcelony.
Po meczu trener Luis Enrique stwierdził: „To był horror, a nie dramat… Tę wygraną definiuje wiara, jaką mieli zawodnicy i kibice”. I trudno o lepsze podsumowanie. Tamten wieczór pokazał, że w futbolu nie ma rzeczy niemożliwych, a wiara i determinacja potrafią przenosić góry. To była noc, która na zawsze zapisała się w historii sportu.
SPRAWDŹ TAKŻE:
- Narodziny gwiazdy! Kim jest Rio Ngumoha, 16-letni bohater Liverpoolu?
- Historyczny triumf! Cztery polskie drużyny w Europie i gigantyczna szansa w rankingu UEFA!
- Kim jest człowiek, który chce kupić Śląsk? Mariusz Iwański przerywa milczenie!
- Kulisy rewolucji w Widzewie. Mindaugas Nikolicius szczerze o transferach, błędach i wielkiej wizji
