Patryk Czubak
Zaledwie kilka dni temu, po heroicznym i szczęśliwym awansie w Pucharze Polski, pisaliśmy o nadziei. O tym, że horror w Niecieczy, wygrany wbrew wszelkiej logice, może stać się „meczem założycielskim” dla nowej drużyny Widzewa. Miał wykuć charakter, scalić zespół, dać impuls na resztę sezonu. W niedzielne popołudnie te wszystkie mrzonki zostały brutalnie zweryfikowane. Porażka z będącym w głębokim kryzysie Rakowem Częstochowa nie była wypadkiem przy pracy. Była egzekucją, która obnażyła, że tamten pucharowy awans był jedynie znieczuleniem przed bolesną operacją, która czeka ten klub.
Degrengolada, chaos, padaka – taktyka bez taktyki
Jeśli ktoś miał jeszcze resztki złudzeń co do kierunku, w jakim zmierza drużyna, niedzielny mecz musiał je bezpowrotnie zabić. Na własnym stadionie, przy dopingu tysięcy kibiców, Widzew został stłamszony przez najsłabszy od lat Raków. Statystyka strzałów 21 do 6 na korzyść gości jest nie tylko miażdżąca – jest upokarzająca. To nie była wyrównana walka, to był pokaz bezradności. Zespół wyglądał jak zbieranina przypadkowych ludzi, którzy wyszli na boisko pod hasłem „spróbujmy, a może się uda”.
Kibice w internecie nie zostawiają suchej nitki na tym, co zobaczyli. I mają rację. Zero przemyślanych akcji, zero schematów, zero kreatywności. Wszystko opierało się na indywidualnych zrywach, a gdy zawiódł Shehu, nie było nikogo, kto wziąłby na siebie odpowiedzialność. Wbrew temu, co pisali niektórzy, za trenera Sopicia, mimo porażek, drużyna nie wyglądała na słabszą od rywali. Była jakaś myśl, chęć gry w piłkę. Teraz mamy do czynienia z kompletną degrengoladą. To nie jest Widzew, na który zasługują kibice.
Miliony, które nie grają i zespół-mem
Latem w klubie doszło do rewolucji, a nowy właściciel wpompował w transfery gigantyczne pieniądze. Sprowadzono graczy za milion, dwa miliony euro, a efekt? Jesteśmy świadkami, jak drużyna staje się ligowym memem. Zespołem, na mecz z którym wszyscy czekają, by w końcu się przełamać. To smutna i bolesna prawda. Pieniądze nie grają, a wielkie nazwiska na papierze nie tworzą drużyny. Jeden z kibiców słusznie pyta: jeśli wymienimy obecnych graczy na jedenastu po 4 miliony, to czy zaczniemy wygrywać i dlaczego nie? Odpowiedź jest prosta: bo w tym wszystkim brakuje fundamentu – myśli trenerskiej.
Co więcej, pojawiają się głosy o konflikcie w szatni, spowodowanym gigantycznymi dysproporcjami w zarobkach między „starą gwardią” a nowymi, przepłaconymi nabytkami. Trudno zbudować jedność, gdy jedni zarabiają cztery razy więcej od drugich, prezentując na boisku podobny, a czasem nawet niższy poziom.
Patryk Czubak – niedźwiedzia przysługa i koniec żartów
Trzeba to powiedzieć wprost: eksperyment z zatrudnieniem na stanowisku pierwszego trenera Patryka Czubaka okazał się błędem. Być może zrobiono mu nawet niedźwiedzią przysługę, rzucając go na tak głęboką wodę bez żadnego doświadczenia. Żarty się jednak skończyły. Zespół zjeżdża w tabeli w zastraszającym tempie, a za chwilę możemy znaleźć się w strefie spadkowej. Na trybunach i w internecie panuje jednomyślność: Czubak Out! Czas na natychmiastowe zmiany.
Klubu, który ma takie możliwości finansowe, nie stać na trzymanie u sterów trenera, który, jak piszą kibice, ten poziom po prostu przerasta. Potrzeba fachowca, kogoś z nazwiskiem i wizją, kto poukłada ten zespół i wyciśnie z niego maksimum. Głosy nawołujące do zatrudnienia Daniela Myśliwca nie biorą się znikąd. Czas na wynalazki się skończył. Patryk Czubak miał swoją szansę i jej nie wykorzystał. Dalsze trzymanie go na stanowisku to prosta droga do katastrofy.
Dokąd zmierzasz, Widzewie?
Właściciel i dyrektor sportowy muszą się obudzić. Teraz, natychmiast. Zanim będzie za późno, a sezon trzeba będzie spisać na straty. Bo scenariusz, który kreślą kibice, jest niestety bardzo realny: spadek, rozpad drużyny i powrót do wieloletniej walki o powrót do elity. Widzew zasługuje na więcej niż bycie ligowym pośmiewiskiem i walkę o 12. miejsce. W tym klubie jedynym stałym i niezawodnym elementem od lat są kibice. I to dla nich trzeba w końcu zacząć podejmować poważne, a nie amatorskie decyzje.
SPRAWDŹ TAKŻE:
- Lewandowski dał zwycięstwo! Barcelona po męczarniach pokonała Real Sociedad
- Niesamowity powrót w hicie Premier League! Arsenal w doliczonym czasie wyrwał zwycięstwo Newcastle!
- Gol na samym początku ustawił mecz. Legia Warszawa pokonała Pogoń Szczecin
- Widzew Łódź najgorszą drużyną Ekstraklasy w 2025 roku. „Pachnie kolejnymi zmianami”
