Przemysław Cecherz
Niespodziewane zwolnienie z Wieczystej Kraków po porażce z Odrą Opole, mimo zajmowania pozycji wicelidera, wywołało w środowisku piłkarskim spore poruszenie. Teraz ciszę przerwał sam zainteresowany. W szczerej i obszernej rozmowie z TVP Sport, Przemysław Cecherz opowiedział o kulisach rozstania z klubem, obronił swój dorobek i zdradził, jak na jego odejście zareagowali sami piłkarze. Najbardziej poruszającym momentem okazała się reakcja jednego z najtwardszych zawodników w lidze.
Wyrwany z Agonii, Zbudowany w Chaosie
Przemysław Cecherz nie ma wątpliwości, że w Krakowie wykonał dobrą pracę w ekstremalnie trudnych warunkach. Przypomniał, że przejmował zespół na finiszu poprzedniego sezonu w bardzo złej kondycji. „Wyciągnąłem zespół ze stanu agonalnego, ponieważ trzeba przyznać, że w II lidze ta ekipa wyglądała dramatycznie i była skłócona” – podkreślił w wywiadzie. Mimo to, w krótkim czasie zdołał zjednoczyć szatnię i w barażach wywalczyć historyczny awans do Betclic 1. Ligi. Jego zdaniem, obecny sezon był kontynuacją pracy w trybie budowy. „Na zapleczu Ekstraklasy drugie miejsce wywalczyliśmy zespołem praktycznie w budowie, ponieważ co chwilę dołączali nowi zawodnicy” – argumentował, wskazując, że wiele nowych gwiazd przychodziło do klubu bez okresu przygotowawczego i wymagało indywidualnego wprowadzania do zespołu. Praca z grupą 22 piłkarzy o wielkim ego była, jak sam przyznał, wyzwaniem, w którym zawodników trzeba było bardziej hamować, niż motywować.
Suche „Rozstajemy Się” i Brak Wyjaśnień
Mimo solidnych wyników – 22 punktów w 12 meczach i pozycji wicelidera – porażka z Odrą Opole okazała się decydująca. Sposób, w jaki trener dowiedział się o zakończeniu współpracy, był dla niego bolesny i pozbawiony klasy. Jak ujawnił, informację przekazał mu dyrektor sportowy Zdzisław Kapka, jednak bez podania jakichkolwiek merytorycznych powodów. „O zakończeniu współpracy poinformował mnie dyrektor Zdzisław Kapka, który obecnie niewiele ma do przekazania. Nie powiedział mi, dlaczego, tylko przekazał wiadomość o tym, że się rozstajemy” – wyznał gorzko Przemysław Cecherz. Z jego słów wyłania się obraz decyzji podjętej na chłodno, bez próby dialogu czy analizy, co w kontekście osiągniętych wyników i trudnych warunków pracy musi budzić zdziwienie. To pokazuje bezwzględność współczesnego futbolu, gdzie nawet solidne wyniki nie gwarantują stabilności.
Weryfikacja w Szatni i Łzy „Górala”
Ostateczną oceną pracy trenera nie zawsze są jednak decyzje zarządu, a reakcja szatni. Przemysław Cecherz dzień po zwolnieniu udał się do klubu, by pożegnać się z drużyną. To, co tam zobaczył, było dla niego największą nagrodą i potwierdzeniem, że jego praca miała sens. „Wiadomo, że są wyniki, ale trenera potem weryfikuje to, jak mówią o tobie zawodnicy. Czy rozwijali się, czy przy tobie czuli się lepiej” – tłumaczył swoją filozofię. Najbardziej poruszającym momentem, który na długo pozostanie w jego pamięci, była reakcja Jacka Góralskiego, zawodnika słynącego z twardego i nieustępliwego charakteru. „Dzisiaj, żegnając się z nimi, jak zobaczyłem płacz Jacka Góralskiego, to dużo mi to powiedziało. Jestem tym chłopcom bardzo wdzięczny za pracę, którą wykonaliśmy przez ten okres” – powiedział wzruszony szkoleniowiec. Ta ludzka reakcja doświadczonego reprezentanta Polski to prawdopodobnie najlepsze podsumowanie kadencji Cecherza – być może kontrowersyjnej dla zarządu, ale docenionej przez tych, którzy byli w samym centrum wydarzeń.
Wicelider na Bruku – Logika czy Szaleństwo?
Historia, jaką opowiedział Przemysław Cecherz, tworzy obraz pełen sprzeczności. Z jednej strony mamy trenera, który realizuje cel sportowy, buduje zespół w trudnych warunkach, utrzymuje go w czołówce ligi i ma poparcie szatni. Z drugiej – decyzję zarządu, który po jednej porażce bez słowa wyjaśnienia kończy współpracę. Czy jest to przejaw ogromnych ambicji i dążenia do perfekcji, czy może raczej dowód na brak cierpliwości i nerwowość, która w dłuższej perspektywie rzadko przynosi dobre owoce? Czas pokaże, czy decyzja o zwolnieniu była słuszna. Na ten moment pozostaje historia trenera, który odszedł w poczuciu dobrze wykonanej pracy, z szacunkiem piłkarzy, ale bez zaufania przełożonych.
