Rafał Gikiewicz
Nadzieje na szybkie opuszczenie Widzewa Łódź i powrót do regularnej gry zostały po raz kolejny rozwiane. Kontuzja bramkarza Jagiellonii Białystok otworzyła szansę na transfer medyczny, a jednym z głównych kandydatów był Rafał Gikiewicz. Jak informuje „Przegląd Sportowy Onet”, lider Ekstraklasy podjął już decyzję w tej sprawie i nie jest ona korzystna dla 37-latka. Oznacza to, że przynajmniej do zimowego okna transferowego pozostanie on w Łodzi.
Rafal Gikiewicz nie dla Jagiellonii
Po tym, jak Sławomir Abramowicz doznał kontuzji na zgrupowaniu młodzieżowej reprezentacji Polski, w mediach natychmiast ruszyła giełda nazwisk. Jednym z najpoważniejszych kandydatów do zastąpienia go był odsunięty od składu Widzewa Rafał Gikiewicz. Okazuje się jednak, że Jagiellonia ma zupełnie inny plan. Władze klubu uznały, że uraz Abramowicza nie jest na tyle poważny, by sięgać po nowego bramkarza. Zamiast tego, szansę na grę w pierwszym zespole ma otrzymać niezwykle utalentowany 19-latek, Miłosz Piekutowski.
Kolejne zamknięte drzwi
Dla doświadczonego bramkarza to już druga taka sytuacja w ostatnich tygodniach. Przypomnijmy, że niedawno Rafał Gikiewicz oferował swoje usługi również liderowi 1. Ligi, Wiśle Kraków. Wtedy również spotkał się z odmową. Prezes Jarosław Królewski publicznie przyznał, że ceni umiejętności 37-latka, ale klub jest zadowolony ze swojej obecnej kadry bramkarskiej i nie planuje „eksperymentów”. Kolejne odrzucenie oferty pokazuje, że mimo bogatego CV, znalezienie nowego pracodawcy w trakcie sezonu jest dla niego niezwykle trudne.
Co dalej? Przymusowy pobyt w Widzewie
Decyzja Jagiellonii oznacza, że Rafał Gikiewicz niemal na pewno pozostanie w Widzewie Łódź co najmniej do stycznia. Jego sytuacja w klubie jest jednak fatalna – po zaledwie dwóch meczach na początku sezonu został odsunięty od składu i nie figuruje w planach trenera. Mimo że klub proponował mu rozwiązanie kontraktu, bramkarz nie zgodził się na to i wciąż trenuje z zespołem. Teraz będzie musiał czekać na otwarcie zimowego okna transferowego i liczyć na to, że wówczas znajdzie się klub chętny na jego usługi.
