Rafał Grzyb
To informacja, która zszokowała całą piłkarską Polskę. Na kilka dni przed meczem z Arką Gdynia, Jagiellonia Białystok poinformowała o zakończeniu współpracy z legendą klubu. Ze sztabu szkoleniowego odchodzi Rafał Grzyb. Postać absolutnie ikoniczna dla Białegostoku, były kapitan, a ostatnio asystent trenera, opuszcza klub po szesnastu latach. Choć klub próbował tonować nastroje, dziennikarze TVP Sport ujawnili kulisy rozstania, wskazując na narastający konflikt między asystentem a pierwszym trenerem, Adrianem Siemieńcem.
Siemieniec bierze odpowiedzialność: „Formuła się wyczerpała”
Decyzja o zwolnieniu tak zasłużonej postaci w momencie, gdy Jagiellonia jest liderem Ekstraklasy, wywołała burzę. Na specjalnej konferencji prasowej głos zabrał trener Adrian Siemieniec, który wziął na siebie pełną odpowiedzialność za ten ruch. „Na samym początku chciałbym zaznaczyć, że to była moja decyzja (…). Była to decyzja przemyślana, która dojrzewała we mnie już od dłuższego czasu” – oświadczył. 33-letni szkoleniowiec nie wdawał się w szczegóły, ale zasugerował, że dalsza współpraca nie była możliwa. „Czasem przychodzi moment, że formuła się wyczerpuje. Nie wpływa na poziom wdzięczności, nie zmieni zasług Rafała dla tego klubu” – dodał. Klub, próbując uniknąć kontrowersji, nie pozwolił dziennikarzom na zadawanie dodatkowych pytań w tej sprawie. Tłumaczenia te nie przekonały jednak wszystkich, a nazwisko Rafał Grzyb stało się głównym tematem dyskusji.
Kulisy konfliktu. Poszło o… wizytę w szkole
Znacznie więcej światła na sprawę rzucają doniesienia Jakuba Kłyszejki i Roberta Bońkowskiego z TVP Sport. Według nich, od tygodni narastało napięcie między Siemieńcem a jego asystentem. „Trenerzy coraz częściej miewali różnicę zdań w kwestiach związanych z taktyką i przygotowaniem zespołu” – czytamy w artykule. Czarę goryczy miała przelać niedawna wizyta charytatywna w jednej ze szkół.
Wzięli w niej udział kluczowi piłkarze – Taras Romanczuk, Bartłomiej Wdowik i Jesús Imaz – a całą akcję koordynował właśnie Rafał Grzyb. Problem w tym, że wszystko odbyło się bez wiedzy i zgody pierwszego trenera. Siemieniec miał być wściekły, że cała akcja odbyła się za jego plecami, a kluczowi gracze nie byli do jego dyspozycji. Ten incydent miał być kroplą, która przelała czarę goryczy i ostatecznie przesądziła o losie, jaki spotkał trenera, którym był Rafał Grzyb.
Dziwne tłumaczenia i bolesne pożegnanie
Sam Rafał Grzyb w rozmowie z TVP Sport nie chciał publicznie prać brudów. Potwierdził jednak, że usłyszał powody zwolnienia, o których Siemieniec nie wspomniał na konferencji, ale nie zamierza ich ujawniać. Stanowczo zaprzeczył też plotkom o rzekomym konflikcie między żonami trenerów czy jego rozmowach z innym klubem, nazywając je „kompletną bzdurą”. W swoim oficjalnym oświadczeniu nie krył jednak żalu. „Oczywiście, nie tak wyobrażałem sobie to rozstanie, ale nie o tym chciałem dziś pisać. Zrodziło się wiele pytań i domysłów, które nie pomagają ani mnie, ani Klubowi” – napisał. To nagłe i przeprowadzone w niejasnych okolicznościach rozstanie po 16 latach rzuca cień na wizerunek lidera Ekstraklasy. Kibice są zdezorientowani, dlaczego Rafał Grzyb musiał odejść w takim momencie.
