Edward Iordanescu
Telenowela związana z przyszłością trenera Legii Warszawa dobiega końca, a głos w sprawie zabrał sam zainteresowany. Na konferencji prasowej przed meczem Ligi Konferencji Europy z Szachtarem Donieck, Edward Iordănescu po raz pierwszy tak otwarcie skomentował doniesienia o swojej dymisji. Rumuński szkoleniowiec potwierdził, że po ostatniej porażce ligowej poprosił o spotkanie z władzami klubu i był gotowy na każde rozwiązanie, włącznie z odejściem.
„Nie chciałem blokować klubu”
Po serii trzech porażek z rzędu i medialnych doniesieniach o jego rezygnacji, Edward Iordănescu postanowił przedstawić swoją wersję wydarzeń. Jak przyznał, po przegranym 1:3 meczu z Zagłębiem Lubin sam zainicjował rozmowę z zarządem. „Po ostatnim meczu poprosiłem o spotkanie z władzami klubu i oddałem się do ich dyspozycji” – przyznał otwarcie szkoleniowiec. Dodał, że finanse nie były problemem, ale jego kontrakt jest bardzo złożony. „Nie chciałem blokować klubu, nawet jeżeli wiązałoby się to ze zmianą trenera” – zadeklarował.
„To była decyzja władz klubu”
Edward Iordănescu podkreślił, że był gotowy na każde rozstrzygnięcie, a jego celem było postawienie dobra Legii na pierwszym miejscu. „Byłem otwarty na każde rozwiązanie, brałem pod uwagę dobro klubu. Zawsze interes klubu powinien być na pierwszym miejscu” – powiedział. Rumun nie chciał jednak zdradzać szczegółów i zasugerował, że ostateczna decyzja o jego pozostaniu zapadła na najwyższych szczeblach. „Więcej odpowiedzi powinniście otrzymać od klubu. To była decyzja jego władz” – stwierdził.
„Dwa mecze wystarczyły, by zniszczyć wszystko”
Trener „Wojskowych” nie ukrywał ogromnego rozczarowania ostatnimi tygodniami. Przypomniał, że początek sezonu był bardzo udany – Legia zdobyła Superpuchar i zakwalifikowała się do europejskich pucharów. Jego zdaniem cała dobra praca została zaprzepaszczona w bardzo krótkim czasie. „Rozpoczęliśmy sezon bardzo dobrze, mimo wielu zmian. (…) Dwa ostatnie spotkania zmieniły naprawdę wiele. Dwa mecze wystarczyły, by zniszczyć wszystko” – gorzko podsumował Edward Iordănescu.
