styl Widzewa
W poprzednim felietonie pisałem o ciszy przed burzą, która miała nadejść w sobotę wraz z pierwszym gwizdkiem nowego sezonu. I faktycznie, burza była, ale głównie na trybunach. To, co przygotowali kibice – spektakularna kartoniada, wyjeżdżający transparent i ogłuszający doping przez całe 90 minut – było na poziomie europejskim. Na boisku jednak, zamiast nawałnicy, zobaczyliśmy co najwyżej jesienny deszczyk. Nowy styl Widzewa pod wodzą Željko Sopicia zadebiutował w lidze i od razu wywołał gorącą dyskusję. Widzew wygrał z Zagłębiem Lubin 1:0. Zasłużenie, ale bez fajerwerków. I to jest właśnie temat na głębszą refleksję.
Rewolucja Wymaga Czasu – Obraz Gry
Pierwszy skład, w którym zadebiutowało aż pięciu nowych zawodników, był żywym dowodem na rewolucję, jaka dokonuje się w klubie. I właśnie ta rewolucja była widoczna w każdym elemencie gry. Było widać brak zgrania, automatyzmów i płynności. Gra była rwana, momentami chaotyczna, a akcje ofensywne często kończyły się na niedokładnym podaniu w prostej sytuacji. Brakowało zrozumienia między nowymi nabytkami, co jest naturalną koleją rzeczy, gdy buduje się zespół niemal od zera. Nie da się wymienić połowy składu i oczekiwać, że od pierwszej minuty drużyna będzie funkcjonować jak szwajcarski zegarek. Co więcej, klub wciąż pracuje nad sprowadzeniem trzech kolejnych, kluczowych graczy, co tylko pokazuje, że proces budowy potrwa nie miesiąc czy dwa, ale być może całą rundę jesienną. Ta rwana gra to na razie element, który definiuje nowy styl Widzewa – jest to nieunikniony koszt tak głębokiej przebudowy.
Bez Gwiazd, ale z Charakterem – Równa Jedenastka
Po meczu zapanowała konsternacja – kogo pochwalić? O kim można powiedzieć, że zagrał na „+”? Prawda jest taka, że o nikim. Nie było zawodnika, który wziąłby na siebie ciężar gry i porwał tłumy. Ale, co równie ważne, nie było też nikogo, kto zagrałby na „-„. Nikt nie zawiódł, nikt nie popełnił rażącego błędu. Zobaczyliśmy równą, solidną jedenastkę, która kolektywną pracą zdominowała słabo dysponowane Zagłębie i zasłużenie wygrała. Być może to właśnie ma być nowy styl Widzewa – oparty nie na indywidualnościach, a na kolektywnej, rzemieślniczej pracy. Zwycięstwo zapewniła zespołowa solidność, okraszona jednym, cudownym trafieniem Juljana Shehu, które było ozdobą nie tylko tego meczu, ale i całej ligowej kolejki.
Koncert Życzeń i Głosy Krytyki
Oczywiście, w internecie i na trybunach od razu pojawiła się fala krytyki. Wielu kibiców po cichu krytykowało ten nowy styl Widzewa. „Za wolno”, „mało widowiskowo”, „zero pressingu”, „po takich transferach spodziewałem się więcej” – to najczęstsze komentarze. Te głosy, choć zrozumiałe z perspektywy rozbudzonych apetytów, są jednak mocno niesprawiedliwe. Po latach, w których Widzew tracił punkty w frajerski sposób po naiwnych błędach w defensywie, wreszcie zobaczyliśmy zespół, który potrafi „przemęczyć” mecz i dowieźć korzystny wynik do końca. Rodzi się fundamentalne pytanie: czy wolimy piękny, ale nieskuteczny styl Widzewa, który prowadził do porażek, czy pragmatyzm do bólu, który daje trzy punkty?
Najważniejszy Kontekst – Spójrzcie na Wyniki Innych!
I to jest sedno sprawy. Ocena stylu Widzewa nie może odbywać się w próżni. Trzeba spojrzeć na to, co w ten weekend wydarzyło się na innych stadionach. Mistrz Polski, Lech Poznań, został na własnym boisku upokorzony przez Cracovię, przegrywając 1:4. Wicemistrz, Jagiellonia Białystok, skompromitowała się w starciu z beniaminkiem z Niecieczy, przegrywając u siebie 0:4. Pogoń Szczecin, typowana do medali, została zdemolowana przez Radomiak 1:5. W kolejce, w której cała ligowa czołówka zaliczyła katastrofalne wpadki, pragmatyczny styl Widzewa przyniósł maksymalną zdobycz. W ostatecznym rozrachunku, za kilka miesięcy nikt nie będzie pamiętał o stylu. Liczyć się będą punkty. A te 3 „brzydkie” punkty mogą na koniec sezonu okazać się bezcenne w walce o europejskie puchary.
Fundament pod Wielkość
Należy cały czas podkreślać, że Widzew jest w trakcie rewolucji, która może trwać nawet kilka sezonów. Każdy punkt jest cenny, a każde zwycięstwo, nawet to wymęczone, będzie budowało pewność siebie i scalało nową drużynę. Sobotni mecz to nie był pokaz siły, ale był to pokaz charakteru i zalążek stabilizacji. Na razie nowy styl Widzewa nie porywa, ale daje to, co najważniejsze – zwycięstwa. A na budowę pięknej gry przyjdzie jeszcze czas. Najpierw trzeba nauczyć się wygrywać „brzydkie” mecze. I wygląda na to, że ta drużyna właśnie zdała pierwszy, bardzo ważny egzamin.
Zobacz także:
- Fabryka Talentów i Milionów: Jak Eintracht Frankfurt Został Mistrzem Rynku Transferowego
- Niepewna Przyszłość Diaza i Nuneza? Liverpool Rusza po Hugo Ekitike za 95 Mln Euro!
- Koniec Czekania! Transferowa Blokada Zwolniona, Álvaro Morata Trafi do Como
- Gigantyczna Transakcja w Turcji! Victor Osimhen na Stałe w Galatasaray za Rekordowe Pieniądze
