W dzisiejszym, przepełnionym pieniędzmi futbolu, łatwo jest kibicować zwycięzcom. Prawdziwą siłę i charakter kibicowskiej społeczności poznaje się jednak nie w blasku chwały, ale w czasach kryzysu. Istnieją na mapie Europy kluby, które mimo sportowych upadków, degradacji do niższych lig i finansowych tarapatów, mogą liczyć na wsparcie, o jakim potentaci Ligi Mistrzów mogą tylko marzyć. To prawdziwe fenomeny kibicowskie w piłce nożnej. Kluby, których największym kapitałem nie są gwiazdy na boisku, ale ludzie na trybunach. Przyjrzyjmy się pięciu niezwykłym historiom, które udowadniają, że miłość do klubu jest bezwarunkowa.
Widzew Łódź (Polska) – Siła Serca Łodzi
To historia, którą znamy najlepiej. Po upadku i restarcie klubu w IV lidze, najniższej klasie rozgrywkowej dla drużyny z taką historią, wydawało się, że przed Widzewem lata marazmu. Stało się jednak coś przeciwnego. Kibice, zamiast się odwrócić, zmobilizowali się w sposób bezprecedensowy. Rekordowe liczby sprzedanych karnetów, komplety publiczności na meczach z prowincjonalnymi rywalami i fanatyczny doping stały się znakiem rozpoznawczym odradzającego się klubu. Otwarcie nowego stadionu, „Serca Łodzi”, tylko wzmocniło ten fenomen. To przykład, jak siła i determinacja kibiców mogą stać się fundamentem odbudowy wielkiego klubu.
Dynamo Drezno (Niemcy) – Żółty Mur, Który Przetrwał Wszystko
Dynamo to gigant z byłej NRD, który po zjednoczeniu Niemiec nigdy na stałe nie wrócił do wielkości. Klub od lat tuła się między drugą a trzecią ligą, ale jego kibice to absolutny top w skali całej Europy. Ich lojalność jest legendarna, zwłaszcza na meczach wyjazdowych. Fani z Drezna potrafią pojechać za swoją drużyną w liczbie 10, 15, a nawet 20 tysięcy, często stanowiąc większość na stadionie rywala w 3. Lidze. To niesamowity pokaz siły, organizacji i przywiązania, który udowadnia, że dla nich liczy się sam klub, a nie poziom rozgrywkowy.
Sunderland AFC (Anglia) – “Sunderland 'Til I Die”
Dzięki głośnemu serialowi na platformie Netflix, historia fanów Sunderlandu stała się znana na całym świecie. To opowieść o dużym, historycznym klubie z postindustrialnego miasta, dla którego piłka nożna jest źródłem dumy i tożsamości. Kiedy drużyna w ciągu dwóch lat spadła z Premier League aż do trzeciej ligi (League One), fani nie opuścili jej. Wręcz przeciwnie. Na mecze w trzeciej lidze na Stadium of Light regularnie przychodziło ponad 30 000 widzów – frekwencja, o której wiele klubów z najwyższych lig europejskich może tylko pomarzyć. To wzruszająca opowieść o wierności i miłości do klubu, który jest częścią DNA całego miasta.
Rangers F.C. (Szkocja) – Feniks z Ibrox
To być może najbardziej ekstremalny przykład w całym zestawieniu. W 2012 roku, po bankructwie i likwidacji, jeden z dwóch gigantów szkockiej piłki został zdegradowany do czwartej, najniższej profesjonalnej ligi. Dla klubu z taką historią i 50-tysięcznym stadionem była to niewyobrażalna hańba. Mimo to, kibice pozostali z drużyną. Mecze w IV lidze na Ibrox Stadium regularnie oglądało ponad 45 000 widzów, co było światowym rekordem dla tak niskiego poziomu rozgrywek. Ta niesamowita lojalność była siłą napędową, która pozwoliła klubowi w ciągu kilku lat wrócić na szczyt. To fenomen, który pokazał, że instytucja klubu i jego społeczność są silniejsze niż jakikolwiek kryzys finansowy.
Parma Calcio 1913 (Włochy)
W latach 90. Parma była europejską potęgą, zdobywała Puchar UEFA i Puchar Zdobywców Pucharów, a w jej barwach grali tacy giganci jak Gianluigi Buffon, Fabio Cannavaro czy Hernán Crespo. W 2015 roku klub zbankrutował i musiał rozpocząć swoją drogę od nowa, z poziomu amatorskiej Serie D. Kibice, wychowani na wielkich sukcesach, nie odwrócili się od swojego klubu. Jeździli na mecze z maleńkimi, wiejskimi drużynami, wspierając odbudowę krok po kroku. Ich wierność została nagrodzona, gdy po trzech kolejnych awansach z rzędu Parma w spektakularnym stylu wróciła do Serie A.
Wspólny Mianownik: Co Tworzy Tę Wierność?
Analizując te fenomeny kibicowskie w piłce nożnej, można dostrzec wspólne cechy. To zawsze kluby z bogatą historią, głęboko zakorzenione w tożsamości swojego miasta lub regionu. To społeczności, w których kibicowanie jest przekazywane z pokolenia na pokolenie, a miłość do barw jest traktowana niemal jak religia. To wreszcie dowód na to, że prawdziwa wielkość klubu nie leży w jego koncie bankowym, ale w sercach ludzi, którzy tworzą jego trybuny.
