Największe rozczarowania transferowe w historii to opowieści, które działają na wyobraźnię równie mocno, co historie o wielkich sukcesach. Każde okienko transferowe przynosi nadzieję, że nowy, drogi zawodnik odmieni losy drużyny. Czasem jednak transfer za ponad 100 milionów euro okazuje się spektakularną katastrofą. Presja związana z gigantyczną kwotą, problemy z aklimatyzacją, kontuzje czy po prostu niedopasowanie do stylu gry – przyczyny bywają różne, ale efekt jest ten sam: ogromne pieniądze wyrzucone w błoto i zawiedzione nadzieje milionów kibiców. Oto pięć historii, które stały się synonimem transferowej pomyłki.
Philippe Coutinho (z Liverpoolu do FC Barcelona, 2018) – 135 mln €
Kiedy Barcelona otrzymała 222 miliony euro za Neymara, wpadła w transferową panikę. Jednym z jej efektów było sprowadzenie Philippe Coutinho. Brazylijczyk był absolutną gwiazdą i bożyszczem kibiców w Liverpoolu, a jego technika i strzały z dystansu zachwycały całą Premier League. W Barcelonie miał stać się godnym następcą Andresa Iniesty. Nigdy jednak nie zbliżył się do oczekiwań. Wyglądał na przytłoczonego ceną, nie pasował do filozofii „tiki-taki”, a jego rola na boisku była niejasna. Jego transfer jest dziś podręcznikowym przykładem tego, jak wielki zawodnik może kompletnie nie odnaleźć się w nowym otoczeniu, stając się jednym z najdroższych niewypałów wszech czasów.
Eden Hazard (z Chelsea do Realu Madryt, 2019) – 115 mln €
Przez lata spędzone w Chelsea, Eden Hazard był uznawany za jednego z trzech najlepszych piłkarzy na świecie. Jego transfer do wymarzonego Realu Madryt za ponad 100 milionów euro miał być początkiem nowej ery „Galácticos”. Zamiast tego, był początkiem końca jego kariery na najwyższym poziomie. Belg przyjechał na pierwszą zbiórkę z nadwagą, a chwilę później rozpoczęła się jego niekończąca się gehenna z kontuzjami. Przez cztery lata w Madrycie więcej czasu spędził w gabinetach lekarskich niż na boisku. To niezwykle smutna historia jednego z największych talentów swojego pokolenia, którego ciało odmówiło posłuszeństwa w najważniejszym momencie.
Antoine Griezmann (z Atlético Madryt do FC Barcelona, 2019) – 120 mln €
Kolejny przykład fatalnej polityki transferowej Barcelony z tamtego okresu. Antoine Griezmann, mistrz świata z Francją i absolutna legenda Atlético, przeniósł się na Camp Nou za 120 milionów euro. Problem polegał na tym, że nikt w Barcelonie nie miał pomysłu, jak go wykorzystać. Będąc typową „dziesiątką” lub cofniętym napastnikiem, został zepchnięty na skrzydło, by zrobić miejsce dla Leo Messiego. Nigdy nie odnalazł swojego rytmu, a jego gra była cieniem tego, co pokazywał w Madrycie. Jego powrót do Atlético po dwóch latach był symbolicznym przyznaniem się do jednej z największych taktycznych pomyłek transferowych w historii.
Andrij Szewczenko (z AC Milan do Chelsea, 2006) – 43,8 mln €
Choć kwota na dzisiejsze standardy nie szokuje, w 2006 roku był to rekordowy transfer w Anglii. Do Chelsea trafiał zdobywca Złotej Piłki i jeden z najskuteczniejszych napastników na świecie. Transfer Andrija Szewczenki był osobistą ambicją właściciela klubu, Romana Abramowicza. Ukraiński snajper nigdy jednak nie przystosował się do szybkości i fizyczności Premier League. Był wolniejszy, mniej skuteczny i wyraźnie sfrustrowany. Jego historia to klasyczna przestroga, że nawet największa gwiazda, która przenosi się do innej, bardziej wymagającej fizycznie ligi pod koniec swojej szczytowej formy, może ponieść sromotną klęskę.
Zlatan Ibrahimović (z Interu do FC Barcelona, 2009) – 69,5 mln €
To najbardziej nietypowy niewypał, bo sportowo Zlatan w Barcelonie wcale nie grał źle – strzelił 22 gole w 46 meczach. Katastrofa wydarzyła się jednak na poziomie filozoficznym i personalnym. Jego gigantyczne ego zderzyło się z filozofią Pepa Guardioli i systemem gry opartym na Lionelu Messim. Szwed nie potrafił podporządkować się drużynie, co doprowadziło do otwartego konfliktu z trenerem. Odszedł już po jednym sezonie, a Inter, który w ramach wymiany za Zlatana otrzymał Samuela Eto’o i ogromne pieniądze, wygrał w tamtym sezonie Ligę Mistrzów. To dowód, że nawet najlepsi piłkarze muszą pasować do charakteru i filozofii klubu.
Lekcja Pokory dla Dyrektorów Sportowych
Te największe rozczarowania transferowe w historii pokazują, że sukcesu nie da się kupić. Presja, kontuzje, niedopasowanie taktyczne czy konflikt charakterów – to wszystko może sprawić, że nawet najdroższy diament okaże się tylko bezwartościowym szkiełkiem. To ważna lekcja pokory dla najbogatszych klubów świata.
