Andy Pelmard
Andy Pelmard w zaledwie kilka tygodni stał się jedną z najciekawszych postaci w polskiej Ekstraklasie. Obrońca Jagiellonii Białystok zachwycił kibiców nie tylko solidną grą, ale przede wszystkim niesamowitą szybkością, dając jej popis w ostatnim meczu z Koroną Kielce. W długiej i szczerej rozmowie z portalem goal.pl reprezentant Madagaskaru opowiedział o kulisach swojego transferu do Polski, walce z rasizmem na stadionach, grze dla afrykańskiej reprezentacji oraz o tym, jak to jest być obrońcą, który w ponad 200 meczach… nie strzelił ani jednego gola.
Szybkość jako Znak Firmowy
Jednym z obrazków, które najmocniej zapadły w pamięć po ostatniej kolejce ligowej, był imponujący pościg, w jakim Andy Pelmard dogonił i zatrzymał pędzącego na bramkę napastnika Korony. Jak się okazuje, nie był to przypadek. W wywiadzie obrońca przyznał, że szybkość to jeden z jego największych atutów. „W pewnym momencie byłem nawet najszybszym piłkarzem ligi francuskiej” – zdradził, powołując się na oficjalne dane, które wskazały jego prędkość na poziomie 36,16 km/h. To wynik, który plasuje go w absolutnej czołówce nie tylko wśród obrońców, ale i wszystkich piłkarzy w Europie. Sam zawodnik przyznaje, że jego profil motoryczny, łączący szybkość na krótkim i długim dystansie, mógł być jednym z kluczowych powodów, dla których Jagiellonia zdecydowała się na jego wypożyczenie. W lidze, gdzie często liczy się przygotowanie fizyczne, taki zawodnik to prawdziwy skarb.
Królewskie Traktowanie i Rola Pululu
Transfer do Polski z ligi francuskiej mógł wydawać się dla wielu krokiem w bok, ale Andy Pelmard wyjaśnił, co przekonało go do przyjęcia oferty z Białegostoku. Choć miał inne opcje, ujęło go podejście władz Jagiellonii. Zarówno dyrektor sportowy, jak i trener, okazali mu ogromny szacunek podczas rozmów. To, co jednak najbardziej zaskakuje, to jego ocena warunków w klubie. „Może i grałem w większych klubach, ale to właśnie tu jesteśmy jako piłkarze traktowani po królewsku” – stwierdził. Jak wyjaśnił, nie chodzi o pobłażanie, ale o perfekcyjną organizację i dbałość o każdy detal, co pozwala zawodnikom skupić się wyłącznie na grze. Co ciekawe, ogromną rolę w transferze odegrał jego kolega z boiska, Afimico Pululu, z którym zna się jeszcze z czasów wspólnej gry w FC Basel. To właśnie napastnik Jagiellonii „naopowiadał mu tyle dobrego o klubie”, że podjęcie decyzji stało się znacznie łatwiejsze.
O Rasizmie na Polskich Stadionach
W rozmowie nie zabrakło również trudnych tematów. Dziennikarz zapytał o głośny incydent po meczu z Legią Warszawa, kiedy Afimico Pululu oskarżył kibiców gospodarzy o rasistowskie obelgi. Andy Pelmard, zachowując dużą uczciwość, stwierdził, że nie jest w stanie w 100% potwierdzić, co krzyczano w kierunku jego kolegi, gdyż słyszał głównie ogólny hałas. Jego relacja zmieniła się jednak diametralnie, gdy zaczął mówić o tym, co spotkało jego samego. „Co do mnie, to tak. Kibice zachowali się względem mnie w sposób rasistowski. Naśladowali odgłosy małp w moim kierunku” – powiedział wprost. Wyjaśnił, że był tak zszokowany, że odwrócił się w stronę trybun, by upewnić się, czy dobrze słyszy.
Wybór Serca i Rozumu: Francja czy Madagaskar?
Niezwykle ciekawy jest również wątek jego kariery reprezentacyjnej. Mając na koncie występy w młodzieżowych kadrach Francji na Mistrzostwach Europy i Świata, ostatecznie zdecydował się na grę dla Madagaskaru, skąd pochodzi jego matka. Jego tłumaczenie jest proste i szczere. „Zaakceptowałem zaproszenie od kraju, który na mnie czekał, bo drugi kraj po prostu nie czekał” – przyznał. Wszyscy wiemy, jak trudno jest przebić się do pierwszej reprezentacji Francji. Zamiast czekać na powołanie, które mogło nigdy nie nadejść, Andy Pelmard wybrał projekt, w którym jest kluczową postacią. Determinacja selekcjonera Madagaskaru, który specjalnie przyleciał do Hiszpanii, by go namówić, zrobiła na nim ogromne wrażenie. Co więcej, jego nowa kadra jest w grze o awans na Mistrzostwa Świata, co pokazuje, że nie jest to tylko sentymentalny wybór, ale również ambitny cel sportowy.
Obrońca bez Gola i Przyszłość w „Jadze”
Wywiad z goal.pl pokazał, że Andy Pelmard to postać wielowymiarowa. Z jednej strony niezwykle szybki i sprawny sportowiec, z drugiej – dojrzały i świadomy człowiek. Z dystansem podchodzi do faktu, że w ponad 200 meczach w karierze nie zdobył jeszcze ani jednej bramki, żartując, że jego głównym zadaniem jest obrona. Z rozwagą wypowiada się też na temat talentu Oskara Pietuszewskiego, przestrzegając przed nakładaniem na niego zbyt dużej presji i porównaniami do Lamine’a Yamala. Ta rozmowa udowadnia, że Jagiellonia zyskała nie tylko świetnego obrońcę, ale również niezwykle interesującą osobowość, która ma wiele do powiedzenia zarówno na boisku, jak i poza nim.
