Barcelona - Vissel Kobe
Mecz Barcelona – Vissel Kobe był typowym spotkaniem przygotowawczym, w którym wynik był sprawą drugorzędną, a liczyła się przede wszystkim weryfikacja formy i testowanie zawodników. FC Barcelona udanie zainaugurowała swoje azjatyckie tournée, pokonując japoński zespół 3:1. Mecz ten był opowieścią o dwóch różnych połowach i dwóch różnych obliczach „Dumy Katalonii”. W pierwszej części rezerwowy skład męczył się z rywalem, a po przerwie wejście na boisko największych gwiazd, w tym Roberta Lewandowskiego, kompletnie odmieniło obraz gry.
Męczarnie rezerw w pierwszej połowie
Trener Hansi Flick, zgodnie z przewidywaniami, w pierwszej połowie dał szansę zawodnikom, którzy walczą o miejsce w szerokiej kadrze. W bramce stanął Joan Garcia, a w ataku wystąpił Ferran Torres. Od początku Barcelona zdominowała rywala, osiągając posiadanie piłki na poziomie blisko 80%, jednak długo nic z tego nie wynikało. Brakowało zgrania i skuteczności, a „Blaugrana” biła głową w japoński mur. Przełamanie nadeszło w 34. minucie, kiedy po zamieszaniu w polu karnym wynik otworzył Eric García. Gdy wydawało się, że gospodarze zejdą na przerwę z prowadzeniem, fatalny błąd popełnił młody Pau Cubarsí, co skrzętnie wykorzystali Japończycy, doprowadzając do wyrównania.
Wejście gwiazd i zupełnie inna gra po przerwie
Obraz gry w meczu Barcelona – Vissel Kobe zmienił się o 180 stopni po przerwie. Hansi Flick zdecydował się na radykalny ruch i wymienił całą jedenastkę. Na boisku pojawili się m.in. Wojciech Szczęsny, Jules Koundé, Frenkie de Jong, a przede wszystkim nowe, ofensywne gwiazdy – Marcus Rashford, Roony Bardghji i Robert Lewandowski. Wejście doświadczonych graczy natychmiast ożywiło grę. Akcje stały się szybsze, bardziej składne i groźniejsze. To właśnie rezerwowi zapewnili Barcelonie zwycięstwo.
Debiuty i pierwsze wnioski
Druga połowa dała trenerowi Flickiwi wiele powodów do optymizmu. Bardzo aktywnie prezentował się Marcus Rashford, który raz po raz nękał obronę rywali na lewym skrzydle. Świetnie wprowadził się również Robert Lewandowski, który w 76. minucie popisał się piękną asystą przy golu Roony’ego Bardghjia. Dla młodego Szweda było to premierowe trafienie w barwach „Dumy Katalonii”. Wynik na 3:1 ustalił w końcówce inny rezerwowy, Dro Fernandez, popisując się efektownym strzałem z dystansu. Ta druga połowa pokazała, jak ogromna siła drzemie w pierwszym garniturze Barcelony.
Dobry start w Azji
Pierwszy test w okresie przygotowawczym można uznać za zdany. Mecz Barcelona – Vissel Kobe pokazał, że młodzież i rezerwowi muszą jeszcze sporo pracować, ale największe gwiazdy są już w dobrej dyspozycji. Hansi Flick otrzymał mnóstwo materiału do analizy, a kibice mogli po raz pierwszy zobaczyć w akcji nowe nabytki. Kolejne spotkania w ramach azjatyckiego tournée z pewnością przyniosą kolejne odpowiedzi na temat formy „Blaugrany” przed startem nowego sezonu.
Zobacz także:
- Szokująca oferta Realu Madryt! Rodrygo, Camavinga i 40 mln euro za Rodriego. City mówi „nie”
- Pau Victor w Sportingu Braga! Były napastnik Barcelony ma nowy, ambitny cel
- Como marzy o Lidze Mistrzów i… Messim? Klub ujawnia ambitne plany
- Juventus chce mistrza świata! Nahuel Molina na celowniku „Starej Damy”
