Breidablik - Lech Poznań
Lech Poznań pokonał na wyjeździe Breidablik 1:0 w rewanżowym meczu eliminacyjnym. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył Mikael Ishak. Polski zespół kontrolował przebieg dwumeczu, wygrywając ostatecznie w imponującym stosunku 8:1. W kolejnej fazie rozgrywek przeciwnikiem Lecha będzie serbska Crvena Zvezda.
Przebieg pierwszej połowy: pressing i gol do szatni
Od pierwszych minut rewanżowego meczu Breidablik – Lech Poznań polski zespół starał się narzucić swoje warunki gry. Wysoki pressing stosowany przez poznaniaków sprawiał gospodarzom problemy z wyprowadzeniem piłki. Mimo to Islandczycy potrafili stworzyć zagrożenie. W 17. minucie po strzale Arona Bjarnasona piłka trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Bartosza Mrozka.
Kluczowa akcja spotkania miała miejsce w 29. minucie. Skuteczny pressing przyniósł efekt w postaci odbioru piłki przez Filipa Szymczaka w polu karnym rywali. Następnie dograł on do Mikaela Ishaka, a szwedzki napastnik z bliska umieścił piłkę w siatce, dając Lechowi prowadzenie. Gol do szatni pozwolił drużynie gości na jeszcze spokojniejszą grę w drugiej części spotkania.
Druga połowa pod kontrolą i pech rezerwowego
W przerwie trener Lecha dokonał zmiany w ataku, wprowadzając na boisko Luisa Palmę w miejsce strzelca bramki, Mikaela Ishaka. Rezerwowy mógł zanotować idealne wejście – już w 51. minucie po jego dośrodkowaniu z lewego skrzydła piłka trafiła w słupek. W dalszej części spotkania Lech kontrolował przebieg gry, a trener dał szansę kolejnym zawodnikom, dokonując w 63. minucie potrójnej zmiany.
Gospodarze próbowali odrobić straty, jednak ich ataki były skutecznie powstrzymywane przez defensywę gości, a pewnie w bramce spisywał się Bartosz Mrozek. Wynik meczu Breidablik – Lech Poznań nie uległ już zmianie i zakończył się jednobramkowym zwycięstwem polskiej drużyny.
Pewny awans i trudny rywal w kolejnej rundzie
Zwycięstwo 1:0 i końcowy rezultat 8:1 w dwumeczu to dowód na wyraźną różnicę klas między zespołami. Lech Poznań pewnie zameldował się w kolejnej fazie eliminacji. Teraz poprzeczka idzie znacznie w górę. W następnej rundzie polski zespół zmierzy się z mistrzem Serbii, Crveną Zvezdą Belgrad, która w swoim dwumeczu okazała się lepsza od Lincoln Red Imps. Będzie to bez wątpienia znacznie bardziej wymagający przeciwnik.
