Bruno Guimaraes
Bruno Guimaraes przez długi czas był wielkim marzeniem transferowym FC Barcelony i idealnym kandydatem do zastąpienia legendarnego Sergio Busquetsa. Jak donosi kataloński „Sport”, „Duma Katalonii” ostatecznie musiała zrezygnować z transferu z powodu gigantycznych wymagań finansowych Newcastle. W efekcie, klub po raz kolejny postawił na swoją słynną akademię – La Masię.
Dlaczego Bruno Guimaraes nie trafił do Barçy?
Po odejściu Busquetsa, dyrekcja sportowa Barcelony z Deco na czele, uznała Brazylijczyka za cel numer jeden. Władze klubu widziały w Bruno Guimaraesie idealnego defensywnego pomocnika, który mógłby przez lata stanowić o sile drugiej linii. Sam zawodnik nigdy nie ukrywał, że marzy o grze na Camp Nou. Na drodze stanęły jednak pieniądze. Newcastle United zażądało za swoją gwiazdę zaporowej kwoty 100 milionów euro, która w obliczu restrykcji finansowych La Ligi była dla Barcelony absolutnie nieosiągalna.
La Masia znów ratuje sytuację
Skoro nie udało się pozyskać wymarzonego celu, jakim był Bruno Guimaraes, klub zwrócił się w stronę swojego największego skarbu – wychowanków. Początkowo szansę zaczął otrzymywać Marc Bernal, którego świetny rozwój przerwała niestety poważna kontuzja. Wtedy do pierwszego składu wskoczył Marc Casado i pod wodzą Hansiego Flicka zaczął regularnie udowadniać swoją wartość. Barcelona po raz kolejny udowodniła, że jej akademia to niewyczerpane źródło talentów.
Zaufanie zamiast wielkiego wydatku
Ostatecznie transfer, którego bohaterem miał być Bruno Guimaraes, nie doszedł do skutku, co w perspektywie czasu może okazać się dla klubu zbawienne. Zamiast wydawać 100 milionów euro, Barcelona postawiła na zaufanie i dała szansę młodym zawodnikom, którzy są przyszłością klubu. Choć Bruno Guimaraes wciąż błyszczy w Anglii, historia ta pokazuje, że największa siła „Dumy Katalonii” wciąż drzemie w jej piłkarskim DNA i słynnej La Masii.
SPRAWDŹ TAKŻE:
- Real Madryt w tarapatach. Wiadomo, ile potrwa przerwa Alexandra-Arnolda
- Barcelona szuka następcy Lewandowskiego. Julian Alvarez na czele listy marzeń, ale jest nowy faworyt
- Śląsk Wrocław ma nowego właściciela. Ten piłkarz jest jego wymarzonym transferem
- Niespodziewany faworyt wyścigu o posadę trenera Pogoni Szczecin!
