Edward Iordanescu
Gdy wydawało się, że dymisja rumuńskiego szkoleniowca jest już przesądzona, nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Fredi Bobić, jedna z najważniejszych osób w pionie sportowym Legii Warszawa, publicznie zdementował doniesienia o rezygnacji trenera. W programie „Ekstraklasa po Godzinach” na antenie Canal+ Sport stwierdził, że Edward Iordănescu zostaje na stanowisku, a medialne informacje nazwał „kaczką dziennikarską”.
Burza medialna wokół trenera
Przypomnijmy, że po serii katastrofalnych wyników – w tym trzech porażek z rzędu – media obiegła informacja, że Edward Iordănescu podał się do dymisji. Wiadomość tę jako pierwszy przekazał Piotr Koźmiński, a następnie potwierdził ją Piotr Kamieniecki. Według tych doniesień, rumuński szkoleniowiec miał oddać się do dyspozycji zarządu, który wahał się z podjęciem ostatecznej decyzji. Słaba gra i odległe miejsce w tabeli sprawiały, że taki scenariusz wydawał się bardzo prawdopodobny i logiczny.
Bobić: „Nigdy nie miałem wrażenia, że chce odejść”
Do tych rewelacji w niedzielny wieczór odniósł się Fredi Bobić. Przyznał, że w klubie odbyły się poważne rozmowy kryzysowe. Poinformował, że wspólnie z Michałem Żewłakowem spotkał się zarówno z trenerem, jak i z całym zespołem, aby omówić fatalną sytuację. Jednocześnie stanowczo zaprzeczył, jakoby rumuński szkoleniowiec złożył rezygnację. Jak stwierdził, nigdy nie odniósł wrażenia, że Edward Iordănescu chce odejść. Dodał, że choć w takich sytuacjach zawsze jest dużo dyskusji, to medialne doniesienia o dymisji są nieprawdziwe.
Wotum zaufania (na razie)
Wypowiedź Bobicia jest równoznaczna z publicznym udzieleniem wotum zaufania dla szkoleniowca. Przedstawiciel władz klubu zaapelował o spokój, podkreślając, że wszyscy w klubie są odpowiedzialni za obecną sytuację. Mimo dementi, pozycja Rumuna wciąż jest bardzo słaba. Edward Iordănescu musi natychmiast poprawić wyniki, a najbliższe mecze z Szachtarem Donieck i Lechem Poznań będą dla niego absolutnym testem „być albo nie być” na stanowisku trenera Legii Warszawa.
