Edward Iordanescu
Kryzys w Legii Warszawa osiągnął punkt krytyczny. Jak poinformował Piotr Kamieniecki ze Sport.tvp.pl, po serii katastrofalnych wyników, trener Edward Iordănescu wziął na siebie odpowiedzialność za kryzys i podał się do dymisji. Według doniesień dziennikarzy, rezygnacja rumuńskiego szkoleniowca nie została jednak na razie przyjęta przez zarząd klubu. Władze Legii wciąż wierzą w trenera.
Dymisja po serii porażek
Wiadomość o rezygnacji jako pierwszy podał Piotr Koźmiński z Goal.pl, a następnie potwierdził ją Piotr Kamieniecki. Decyzja, jaką podjął Edward Iordănescu, jest naturalną konsekwencją fatalnych wyników „Wojskowych”. Zespół zajmuje dopiero 15. miejsce w tabeli Ekstraklasy, a do tego przegrał na inaugurację fazy grupowej Ligi Konferencji z Samsunsporem. Czarę goryczy przelała niedzielna, kompromitująca porażka 1:3 z Zagłębiem Lubin, po której Rumun wziął na siebie pełną odpowiedzialność.
Legia na razie nie przyjmuje dymisji
Mimo że Edward Iordănescu oddał się do dyspozycji zarządu, jego dymisja na ten moment nie została przyjęta. Według informacji dziennikarzy, władze stołecznego klubu wciąż wierzą w 47-letniego szkoleniowca i liczą na to, że uda mu się wyprowadzić zespół z kryzysu. Ważnym argumentem przeciwko natychmiastowej zmianie jest również niezwykle trudny terminarz. Nagła zmiana trenera tuż przed tak ważnymi meczami mogłaby wprowadzić do drużyny jeszcze większy chaos.
Maraton prawdy przed trenerem
Choć Edward Iordănescu na razie zostaje na stanowisku, jego przyszłość wisi na włosku. Najbliższe dni będą dla niego absolutnym testem. Już w czwartek Legię czeka kluczowe starcie z Szachtarem Donieck w Lidze Konferencji. Chwilę później „Wojskowi” podejmą w ligowym hicie Lecha Poznań, a następnie zmierzą się z Pogonią Szczecin w Pucharze Polski. Jeśli w tych meczach zespół znów zawiedzie, dymisja, którą złożył Edward Iordănescu, może zostać przyjęta.
