Edward Iordanescu
Po katastrofalnej porażce 1:3 z Zagłębiem Lubin, w Legii Warszawa rozpętała się prawdziwa burza. Przez ostatnie dwa dni panował chaos informacyjny, a media prześcigały się w doniesieniach na temat przyszłości szkoleniowca. Jak ustalił portal Goal.pl, Edward Iordănescu był gotów ponieść konsekwencje i odejść z klubu, jednak po wielu rozmowach i zwrotach akcji, ostatecznie poprowadzi zespół w najbliższych meczach. Jego przyszłość wciąż wisi jednak na włosku.
„Gotowy rozwiązać umowę”
Koszmar w Lubinie, gdzie Legia przegrała trzeci mecz z rzędu, a Kamil Piątkowski zaliczył samobójcze trafienie i czerwoną kartkę, przelał czarę goryczy. Jak informował w poniedziałek Piotr Koźmiński z Goal.pl, Edward Iordănescu był gotów wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za kryzys i rozwiązać kontrakt. Władze klubu nie były jednak przekonane do tego ruchu, uważając, że wina leży po obu stronach, a zmiana trenera przed kluczowymi meczami nie jest dobrym pomysłem. Kilka godzin później inne media podały informację o dymisji, ale na antenie Canal+ stanowczo zdementował ją Fredi Bobić.
Chaos informacyjny i sprzeczne komunikaty
Wtorek przyniósł jeszcze więcej zamieszania. Rano pojawiła się informacja, że poranny trening został odwołany, a Edward Iordănescu miał poinformować szatnię o swoim odejściu. Legia szybko zdementowała obie te rewelacje, tłumacząc, że wolne było zaplanowane wcześniej, a trener z nikim się nie żegnał. Sytuacja uspokoiła się tylko na chwilę. Po południu rumuńskie media podały, że Edward Iordănescu jednak chce odejść i negocjuje warunki rozwiązania umowy, a szanse na jego pozostanie wynoszą 50 na 50.
Dwa mecze prawdy
Jak ostatecznie ustalił Goal.pl we wtorkowy wieczór, po kolejnej rundzie rozmów z najważniejszymi osobami w klubie, szkoleniowiec na razie zostaje na stanowisku. W środę Edward Iordănescu wsiądzie z drużyną do autokaru i pojedzie do Krakowa, gdzie w czwartek Legię czeka kluczowe starcie z Szachtarem Donieck w Lidze Konferencji. Chwilę później „Wojskowych” czeka ligowy klasyk z Lechem Poznań. Te dwa mecze będą dla niego absolutnym ultimatum. Ewentualne straty punktów w tych spotkaniach prawdopodobnie ostatecznie zakończą przygodę Rumuna z Legią, a klub będzie musiał sięgnąć po listę potencjalnych następców.
SPRAWDŹ TAKŻE:
- Oficjalnie: Mecz Villarreal – Barcelona w Miami odwołany! La Liga wydała komunikat
- Zbigniew Jakubas o finansach Motoru: „Stać mnie na zawodnika za 10, a nawet 50 milionów euro”
- Liverpool znalazł następcę Salaha! Na celowniku gwiazda Premier League
- Robert Dobrzycki uspokaja kibiców Widzewa: „To dla mnie projekt misyjny, nie zarobkowy”
