Ibrahima Konaté
Letnie okno transferowe to czas szaleństwa, wielomilionowych ofert i medialnych wojen. W tym gorączkowym okresie jest jednak klub, który zdaje się grać w zupełnie inną grę. Tym klubem jest Real Madryt, a ich celem numer jeden Ibrahima Konaté. Jak donosi serwis Defensa Central, „Królewscy” nie biorą udziału w letniej licytacji, a zamiast tego realizują misterny, długofalowy plan, by pozyskać Francuza, pokazując, że cierpliwość może być najpotężniejszą bronią.
Długofalowa strategia „Królewskich”
Plan Realu Madryt, za którym stoi Florentino Perez i który ma pełne poparcie nowego trenera, Xabiego Alonso, jest prosty w założeniach, ale niezwykle trudny w realizacji. Zamiast płacić Liverpoolowi gigantyczne pieniądze, „Królewscy” mieli wysłać do otoczenia zawodnika jasny sygnał: nie przedłużajcie kontraktu. Obecna umowa Francuza wygasa w czerwcu 2026 roku. Jeśli Ibrahima Konaté nie podpisze nowej, Real ma zgłosić się po niego za półtora roku, by pozyskać go na zasadzie wolnego transferu. To strategia, która w przeszłości zapewniła im już usługi Davida Alaby czy Kyliana Mbappé.
Kontrast: Letnia gorączka i efekt domina
Podejście Realu stoi w absolutnym kontraście do tego, co dzieje się w Anglii. Tam trwa prawdziwa licytacja o Benjamina Šeško, gdzie Newcastle i Manchester United przerzucają się ofertami sięgającymi 90 milionów euro. W tym samym czasie Alexander Isak próbuje wymusić na Newcastle transfer do Liverpoolu za ponad 140 milionów. To świat natychmiastowych, ogromnych transakcji, napędzanych presją i potrzebą chwili. W tym chaosie spokojny plan na pozyskanie gracza, jakim jest Ibrahima Konaté, wydaje się być ruchem z innej epoki.
Różne drogi, ten sam cel
To pokazuje dwa różne sposoby budowania potęgi. Podejście „tu i teraz”, które widzimy w Premier League, gwarantuje natychmiastowy efekt, ale wiąże się z ogromnym ryzykiem finansowym. Z kolei strategia Realu w sprawie zawodnika, jakim jest Ibrahima Konaté, to gra dla cierpliwych, oparta na prestiżu klubu i zaufaniu. Wymaga ona przekonania piłkarza, by poczekał, odrzucając po drodze inne oferty. To luksus, na który mogą pozwolić sobie tylko nieliczni.
Real Madryt po raz kolejny pokazuje, że nie musi brać udziału w szalonym wyścigu zbrojeń. Ich cierpliwa i przemyślana pogoń za Ibrahimą Konaté to mistrzowska lekcja strategii. Czas pokaże, czy ten plan się powiedzie, ale już teraz jest to fascynujący wgląd w to, jak działają najwięksi gracze w światowej piłce. W tym szaleństwie jest metoda, a jej ucieleśnieniem jest Ibrahima Konaté.
Zobacz także:
- Wielki problem w Barcelonie! Marc-André ter Stegen odmówił klubowi, sprawa trafiła do prawników
- Transferowa bitwa o Anglię! Jak saga z Benjaminem Šeško łączy Newcastle i Manchester United
- Głośny transfer w 1. Lidze! Były reprezentant Polski, Jarosław Jach, w Zniczu Pruszków
- Była gwiazda Lecha zmienia klub! Kristoffer Velde blisko transferu do MLS
