Jakub Sypek
Po solidnym sezonie w barwach Widzewa Jakub Sypek był jedną z wielu ofiar letniej, gruntownej przebudowy i wrócił do Zagłębia Lubin. W szczerej i obszernej rozmowie z portalem Weszło, skrzydłowy opowiedział o kulisach tej decyzji, zderzeniu z hejtem w Łodzi, kontrowersyjnym Rafale Gikiewiczu, głośnej aferze z Saidem Hamuliciem i telefonie od Sławomira Peszki, który mógł zmienić wszystko. To wywiad, który rzuca nowe światło na wiele spraw, a sam piłkarz czuje, że jest przed nim najlepszy rok w karierze.
Jakub Sypek: Odejście z Widzewa? „Dla własnego dobra”
Wydawało się, że po udanym sezonie, w którym Jakub Sypek był jedną z wyróżniających się postaci w ofensywie, jego pozostanie w Łodzi jest formalnością. Rzeczywistość okazała się jednak inna. „Mnie również dotknęła rewolucja. Dostałem ofertę przedłużenia umowy, ale ona nie była satysfakcjonująca. Bardziej miała mi pokazać, że mogę zostać, ale na pewno nie będę pierwszym wyborem” – przyznaje szczerze. W rozmowie z dyrektorem sportowym usłyszał, że może mieć ciężko z regularną grą. „Moja ambicja jest duża, celuję wysoko, więc nie mogłem sobie pozwolić na wzięcie tej oferty. Rywalizacja oczywiście by była, ale chciałbym zawsze startować z optymalnej pozycji, a w tej sytuacji byłbym na straconej. Stąd decyzja o zmianie otoczenia i przyjście do rodzinnego klubu, Zagłębia” – dodaje. To była świadoma decyzja, podyktowana chęcią dalszego rozwoju, a nie brakiem wiary we własne umiejętności. „Nie czuję się gorszym piłkarzem niż Mariusz Fornalczyk” – deklaruje, odnosząc się do nowego nabytku Widzewa.
Jakub Sypek: Zderzenie z hejtem i huśtawka nastrojów
Przenosiny do tak wielkiego klubu jak Widzew były dla młodego zawodnika zderzeniem z zupełnie nową rzeczywistością – ogromną presją i hejtem. „Jak ogłosili mój transfer w 2022 roku, nie byłem przygotowany na tę falę komentarzy. Pamiętam, kiedy siedziałem sam w domu i przeglądałem, jak ludzie ze mną jadą. 'Kogo oni ściągają?’ i tak dalej. To za bardzo wchodzi na głowę” – wspomina. Doświadczył też zmienności nastrojów kibiców. „W Widzewie jest tak, że w jednym tygodniu jesteś tu [pokazuje dłonią na dół], a w drugim tu [dłoń w górę]. Jak graliśmy pierwszy mecz z Widzewem, kibice mówili 'Giki rewelacja’, a 'Bergier słaby’. Następna kolejka odwróciła opinie: 'Giki niech kończy karierę’ i 'Bergi król'”. To pokazuje, jak wielka presja ciąży na piłkarzach w Łodzi.
Jakub Sypek: Gikiewicz? „Bardziej kontrowersyjnej osoby nie spotkałem”
Jedną z najbarwniejszych postaci w szatni Widzewa był bez wątpienia Rafał Gikiewicz. Jakim człowiekiem jest poza kamerami? „Bardziej kontrowersyjnej osoby w swoim życiu chyba nie spotkałem. Moglibyśmy tutaj siedzieć dwie godziny, żeby rozmawiać tylko o nim” – śmieje się Sypek. Opisuje go jako człowieka-orkiestrę, który potrafi przez godzinę rozmawiać z przypadkowo spotkaną na ulicy osobą. Mimo że nie każdy w szatni go lubi, jego obecność była kluczowa. „W szatni mówiliśmy między sobą: kurczę, dobrze, że w szatni jest ten Giki. Bez niego byłaby cisza!”. Sypek podkreśla też drugą, mniej znaną twarz bramkarza. „Co by o nim nie mówić, to osoba, która zawsze ci pomoże i w razie potrzeby od razu uruchomi swoje kontakty. Byłem tym bardzo zaskoczony. Chłopcy mówili o jego słynnych zniżkach i naprawdę: jak on wyciągnie swój telefon, załatwi ci rzeczy, których potrzebujesz. Z kodem 'Giki’ masz wszystko”.
Jakub Sypek: Myśliwiec, Sopić i afera z Hamuliciem
Jakub Sypek w swojej karierze spotkał wielu ciekawych trenerów. Najwięcej zawdzięcza jednak Danielowi Myśliwcowi. „Gdyby nie trener, pewnie byśmy nie rozmawiali” – mówi wprost, podkreślając, jak wielką szansę i zaufanie od niego otrzymał. Z kolei Żeljko Sopić to „ciężka ręka, stawiał na charakter”. To właśnie Chorwat w bezkompromisowy sposób rozwiązał problem z Saidem Hamuliciem, którego zaangażowanie na treningach było bliskie zeru. „Był taki dzień, kiedy zwołał zebranie i powiedział: 'Said, dla mnie masz już wakacje’. Nam, piłkarzom, źle było na to patrzeć, a co dopiero miał pomyśleć trener. […] Na pewno dzięki tej decyzji trener zyskał szacunek w drużynie” – wspomina Sypek.
Jakub Sypek: Patologia w Lechii i dywany w Lubinie
W wywiadzie piłkarz odniósł się też do trudnego okresu na wypożyczeniu w Lechii Gdańsk. Z jednej strony wspomina fantastyczną atmosferę w szatni, a z drugiej – patologiczne problemy organizacyjne. „Na początku pieniądze były, a potem źródełko wyschło i przez trzy miesiące nie dostawaliśmy pensji”. Zupełnie inaczej jest w Zagłębiu, gdzie chwali nie tylko stabilność, ale i warunki do treningu. Różnicę między bazą w Łodzi a w Lubinie opisuje dosadnie: „Gdy w Widzewie chcieliśmy ciągle rozgrywać od bramki, na treningach nie mogliśmy tego ćwiczyć, bo jak Giki podawał do Shehu na 'szóstkę’, piłka skakała mu na piszczel albo zatrzymywała się w błocie. Te różnice w warunkach treningowych to nie jest niebo a ziemia, tylko niebo a wykopany dół w ziemi”.
Jakub Sypek: Telefon od Peszki i „ciężka decyzja”
Okazuje się, że powrót do Zagłębia nie był jedyną opcją. Bardzo konkretne zainteresowanie wykazywała Wieczysta Kraków. „Tak. Kilka razy dzwonił do mnie Sławek Peszko” – przyznaje. Oferta była na tyle kusząca, że musiał ją poważnie przemyśleć. „Musiałem trochę pomyśleć, kilka razy złapać się za głowę i skonsultować to z kilkoma osobami. To była ciężka decyzja i nawet mówiłem w rodzinie, że wolałbym nie wiedzieć, że mnie chcą”. Ostatecznie wybrał jednak Ekstraklasę i projekt sportowy w Lubinie.
Jakub Sypek wraca do swojego macierzystego klubu dojrzalszy i bogatszy o niezwykłe doświadczenia. Czuje, że jest przed nim „najlepszy rok w karierze” i jest gotów, by wreszcie w pełni pokazać swój potencjał. Jego szczery wywiad to fascynująca podróż za kulisy polskiej piłki, pełnej kontrastów, absurdów, ale i prawdziwej pasji.
Zobacz także:
- Wielki powrót stał się faktem! Mateusz Klich po 14 latach znów piłkarzem Cracovii
- Złota Piłka 2025: Jest jeden faworyt, ale czy dojdzie do sensacji?
- Konflikt interesów w Aston Villi! Jacob Ramsey na celowniku Newcastle, w tle problemy z FFP
- Kolejny gigant w grze! Real Madryt dołącza do wyścigu o Adama Whartona
