Korona Kielce - Motor Lublin
W ciekawie zapowiadającym się starciu 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy, Korona Kielce pokonała na własnym stadionie Motor Lublin 2:0. O zwycięstwie „Złocisto-Krwistych” przesądził fantastyczny początek drugiej połowy, w której zdobyli dwie bramki. Dla podopiecznych Jacka Zielińskiego to drugie zwycięstwo w sezonie, które pozwala im awansować do górnej części tabeli.
Korona Kielce – Motor Lublin: wyrównana pierwsza połowa
Pierwszy kwadrans spotkania Korona Kielce – Motor Lublin należał do napędzanych dopingiem gospodarzy. Mimo mniejszego posiadania piłki, stworzyli kilka groźnych sytuacji, a strzały Dawida Błanika i Martina Remacle’a sprawiły sporo problemów bramkarzowi gości, Ivanowi Brkiciowi. Z czasem do głosu doszedł Motor, ale próby Karola Czubaka nie znalazły drogi do siatki. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Dwa ciosy po zmianie stron
Gospodarze wynagrodzili kibicom zawód z pierwszej części gry tuż po wznowieniu. W 51. minucie Antonin idealnie dograł z prawej strony do Konrada Matuszewskiego, a ten po efektownym minięciu obrońcy otworzył wynik spotkania fantastycznym strzałem. „Złocisto-Krwiści” poszli za ciosem i już po chwili prowadzili 2:0. Tym razem to asystent przy pierwszym golu, Antonin, sam wpisał się na listę strzelców, wykorzystując idealne podanie Dominika Długosza.
Bezradność gości
Po stracie dwóch bramek drużyna Mateusza Stolarskiego nie była już w stanie nawiązać walki. Korona kontrolowała przebieg gry do samego końca i nie pozwoliła rywalom na stworzenie groźnej sytuacji. Ostatecznie mecz Korona Kielce – Motor Lublin zakończył się pewnym zwycięstwem gospodarzy. Dla Motoru to druga porażka w sezonie, która pokazuje, że przed beniaminkiem jeszcze sporo pracy, by na stałe zadomowić się w elicie.
Zobacz także:
- Widzewski charakter na rozdrożu. Czy Željko Sopić panuje nad sytuacją? – Głos Spod Zegara #10
- Derby Manchesteru na rynku transferowym. City chce podkraść cel United, Senne Lammens w centrum uwagi
- Szalona oferta za nastolatka! Saudyjczycy chcą gwiazdę Porto, Rodrigo Mora otwarty na transfer
- Bezbłędny Cristiano Ronaldo to za mało. Al-Nassr przegrało finał Superpucharu po dramatycznym meczu
