La Decima
La Decima, obsesja kibiców, piłkarzy i każdej osoby związanej z Realem Madryt. To był moment, który przeszedł do wiecznej historii futbolu. Zegar na stadionie w Lizbonie wskazywał 92 minuty i 48 sekund, gdy Sergio Ramos wzbił się w powietrze i strzałem głową uratował Real Madryt przed porażką, doprowadzając do dogrywki w finale Ligi Mistrzów. Ten jeden gol był zwieńczeniem dwunastoletniej, pełnej frustracji i niemal obsesyjnej pogoni za dziesiątym Pucharem Europy. Tego wieczoru narodziła się legenda, a upragniona La Decima w najbardziej dramatycznych okolicznościach wylądowała w rękach „Królewskich”.
Dwanaście lat posuchy i presja drugich Galacticos
Aby zrozumieć wagę tamtego zwycięstwa, trzeba cofnąć się w czasie. Po ostatnim triumfie w 2002 roku, z legendarnym wolejem Zinedine’a Zidane’a, dla Realu Madryt nastały chude lata w Europie. Przez sześć kolejnych sezonów klub kompromitował się, odpadając z Ligi Mistrzów już w 1/8 finału. W 2009 roku powrócił prezydent Florentino Perez, rozpoczynając erę drugich „Galacticos”. Na Santiago Bernabeu za setki milionów euro trafili Cristiano Ronaldo, Kaka, Karim Benzema i Xabi Alonso. Celem był nie tylko powrót na krajowy tron, ale przede wszystkim odzyskanie dominacji w Europie i upragniona La Decima.
Mimo ogromnych inwestycji, Puchar Europy wciąż pozostawał nieuchwytny. Jose Mourinho zdołał zdetronizować Barcelonę w Hiszpanii, ale w Lidze Mistrzów jego zespół trzykrotnie zatrzymywał się na etapie półfinału. Presja rosła z każdym rokiem, a obsesja na punkcie dziesiątego tytułu stawała się niemal nieznośna. W 2013 roku do klubu przybył Carlo Ancelotti, specjalista od wygrywania Ligi Mistrzów, a wraz z nim kolejne gwiazdy, na czele z Garethem Bale’em. To miał być ten sezon.
Droga do Lizbony: blaski i cienie sezonu Ancelottiego
Sezon 2013/14 był pełen wzlotów i upadków. Real, z fenomenalnym trio „BBC” (Bale, Benzema, Cristiano) w ataku, grał porywającą piłkę. W Pucharze Króla pokonali Barcelonę, a w półfinale Ligi Mistrzów rozbili w dwumeczu wielki Bayern Monachium Pepa Guardioli aż 5:0. Mimo to, w lidze na finiszu sezonu „Królewscy” zaliczyli bolesną wpadkę, oddając tytuł mistrzowski w ręce swojego lokalnego rywala – Atlético Madryt. I to właśnie z zespołem Diego Simeone, świeżo upieczonym mistrzem Hiszpanii, mieli zmierzyć się w finale w Lizbonie. Stawka była podwójna – nie tylko walka o trofeum, ale i o honor w derbach Madrytu. Presja, by w końcu zdobyć La Decima, była ogromna.
Finał w Lizbonie i koszmar Casillasa
Finał od początku nie układał się po myśli Realu. Osłabieni brakiem zawieszonego Xabiego Alonso i z kilkoma kluczowymi graczami walczącymi z urazami, „Królewscy” nie potrafili sforsować żelaznej defensywy Atlético. W 37. minucie koszmarny błąd popełnił Iker Casillas. Legendarny bramkarz źle ocenił lot piłki i pozwolił, by Diego Godin strzałem głową dał prowadzenie „Rojiblancos”. Przez resztę meczu Real bił głową w mur. Atlético, wierne swojemu stylowi, broniło się całym zespołem i wydawało się, że nic nie jest w stanie odebrać im historycznego triumfu. Minuty mijały, a marzenia o La Decima znów rozpływały się w powietrzu.
92:48. Jeden strzał głową, który zmienił historię
Gdy sędzia doliczył czas gry, Atlético było o krok od nieba. I wtedy nadszedł ten moment. W trzeciej minucie doliczonego czasu, przy ostatnim rzucie rożnym, Luka Modrić posłał idealną piłkę w pole karne. Najwyżej w powietrze wzbił się Sergio Ramos i potężnym, precyzyjnym strzałem głową pokonał Thibaut Courtois. Stadion eksplodował. To był gol, który nie tylko uratował Real przed porażką, ale kompletnie złamał ducha walki w zawodnikach Atlético. W dogrywce istniała już tylko jedna drużyna. „Białe tsunami”, jak określono ich grę, zmiotło rywali. Gole Garetha Bale’a, Marcelo i Cristiano Ronaldo ustaliły wynik na 4:1 i przypieczętowały to, na co cały Madryt czekał przez 12 lat. Upragniona La Decima stała się faktem.
SPRAWDŹ TAKŻE:
- Narodziny gwiazdy! Kim jest Rio Ngumoha, 16-letni bohater Liverpoolu?
- Historyczny triumf! Cztery polskie drużyny w Europie i gigantyczna szansa w rankingu UEFA!
- Kim jest człowiek, który chce kupić Śląsk? Mariusz Iwański przerywa milczenie!
- Kulisy rewolucji w Widzewie. Mindaugas Nikolicius szczerze o transferach, błędach i wielkiej wizji
