lech - breidablik
Mecz Lech – Breidablik w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów był odpowiedzią, na którą czekali wszyscy kibice w Poznaniu. Po katastrofalnym początku sezonu i dwóch bolesnych porażkach mistrz Polski wreszcie pokazał swoją prawdziwą siłę. „Kolejorz” w spektakularnym stylu rozbił na własnym stadionie mistrza Islandii aż 7:1, praktycznie zapewniając sobie awans do kolejnej rundy. Wieczór ten był festiwalem bramek, rzutów karnych i interwencji VAR, a jego bohaterem został kapitan Mikael Ishak, autor hat-tricka. Niestety, w tej beczce miodu znalazła się potężna łyżka dziegciu.
Szalona Pierwsza Połowa: Gole, Karne, Czerwona Kartka i VAR
Pierwsze 45 minut tego spotkania to gotowy scenariusz na filmowy thriller. Zaczęło się idealnie – już w 4. minucie Antonio Milić dał Lechowi prowadzenie po rzucie rożnym. Później jednak do głosu doszli goście. W 26. minucie, po faulu Milicia i interwencji VAR, sędzia podyktował rzut karny dla Breidablik, który na gola zamienił Hoskuldur Gunnlaugsson. Kluczowy moment meczu nadszedł jednak w 32. minucie. Po brutalnym faulu, sędzia, ponownie po analizie VAR ukarał czerwoną kartką Viktora Margeirssona, osłabiając zespół gości. Od tego momentu rozpoczęła się kanonada. Dwa rzuty karne na gole zamienił Mikael Ishak, a po jednym trafieniu dołożyli Joel Pereira i Leo Bengtsson. Wynik 5:1 do przerwy był pokazem siły Lecha, który bezlitośnie wykorzystał grę w przewadze.
Dominacja w Drugiej Połowie i Hat-trick Kapitana
Druga połowa meczu Lech – Breidablik była już tylko formalnością i grą do jednej bramki. Gospodarze, grając z ogromną swobodą, stwarzali sobie kolejne sytuacje. W 77. minucie fantastycznym uderzeniem z dystansu popisał się Filip Jagiełło, podwyższając prowadzenie na 6:1. Dzieła zniszczenia w 86. minucie dopełnił Mikael Ishak, który po raz trzeci podszedł do rzutu karnego i pewnym strzałem skompletował hat-tricka. To był występ, który udowodnił, jak ważny dla tego zespołu jest szwedzki kapitan.
Gorzka Pigułka w Wieczorze Chwały – Kontuzja Afonso Sousy
Niestety, ten spektakularny wieczór miał też swoją mroczną stronę. Jeszcze w pierwszej połowie, przy stanie 3:1, boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Afonso Sousa. Portugalczyk, który był jednym z najlepszych graczy Lecha na starcie sezonu, dołączył do i tak już długiej listy kontuzjowanych zawodników ofensywnych, na której znajdują się m.in. Wålemark i Håkans. To ogromny problem dla trenera Nielsa Frederiksena przed kolejnymi, kluczowymi meczami. Strata kolejnego tak ważnego gracza to potężny cios dla mistrza Polski.
Zobacz także:
- Potencjalny Rywal Lecha w Lidze Mistrzów: Crvena Zvezda Wygrywa, ale Nie Zachwyca. A w Drodze Wielka Gwiazda!
- Oficjalnie: Marcus Rashford Nowym Piłkarzem FC Barcelony! Kulisy Transferu
- Oficjalnie: Tonio Teklić Nowym Piłkarzem Widzewa Łódź!
- Projekt Chelsea: Jak Todd Boehly Zbudował Najbardziej Perspektywiczną Drużynę w Europie
Wnioski po Meczu – Czy Kryzys Jest Zażegnany?
Zwycięstwo 7:1 to bez wątpienia potężny zastrzyk pewności siebie dla całego zespołu. Ofensywa wreszcie zadziałała, a wysoka wygrana pozwoliła zapomnieć o porażkach w Superpucharze i w lidze. Trzeba jednak pamiętać, że przez ponad godzinę Lech grał z przewagą jednego zawodnika, co znacznie ułatwiło zadanie. Prawdziwa weryfikacja formy „Kolejorza” nadejdzie w kolejnych meczach, ale ten wynik to z pewnością fundament, na którym można budować optymizm. Mimo wysokiego wyniku mecz Lech – Breidablik pozostawił też kilka pytań o stabilność w defensywie.
Awans na Wyciągnięcie Ręki
Lech Poznań ma już niemal pewny awans do trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Rewanż na Islandii powinien być tylko formalnością. Teraz najważniejsze jest, by kontuzja Afonsy Sousy nie okazała się zbyt poważna, a drużyna utrzymała strzelecką formę. To był wieczór pełen skrajnych emocji – od euforii po golach, po niepokój związany z kolejnym urazem.
