Lincoln - Lech Poznań
To jest kompromitacja, na którą w Poznaniu nikt nie był przygotowany. W meczu 2. kolejki fazy ligowej Ligi Konferencji Europy, Lech Poznań przegrał na wyjeździe z mistrzem Gibraltaru 1:2. W spotkaniu Lincoln – Lech Poznań faworyt był tylko jeden, ale „Kolejorz” zagrał fatalnie i zasłużenie przegrał. Gola na wagę zwycięstwa dla gospodarzy zdobył w 88. minucie Christian Rutjens.
Lincoln – Lech Poznań: szok do przerwy
Mimo że Lech Poznań od początku dominował (65% posiadania piłki w pierwszej połowie), nie potrafił przełożyć tego na bramki. Gospodarze, którzy w pierwszej kolejce przegrali 0:5, nastawili się na kontry i to przyniosło efekt. W 33. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Kike Gomez strzałem w środek bramki dał Lincolnowi sensacyjne prowadzenie 1:0.
„Kolejorz” bił głową w mur, a najlepszą okazję zmarnował Pablo Rodriguez, strzelając tuż obok słupka.
Karny Ishaka i gol w końcówce
W przerwie trener Lecha dokonał aż trzech zmian, wprowadzając m.in. Luisa Palmę i Taofeeka Ismaheela. Goście ruszyli do ataku. Bliski szczęścia był Ismaheel, którego strzał przeleciał nad poprzeczką. Wyrównanie nadeszło w 77. minucie. Po faulu bramkarza na zawodniku Lecha, sędzia podyktował rzut karny, który na gola pewnie zamienił wprowadzony z ławki Mikael Ishak.
Katastrofa w 88. minucie
Wydawało się, że Lech pójdzie za ciosem i wygra ten mecz. Tymczasem w 88. minucie to gospodarze zadali decydujący cios. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, najwyżej w polu karnym wyskoczył Oliva Christian Rutjens i strzałem głową pogrążył „Kolejorza”, ustalając wynik na 2:1.
Ostatecznie mecz Lincoln – Lech Poznań zakończył się sensacyjną porażką mistrza Polski. Starcie Lincoln – Lech Poznań przejdzie do historii jako jedna z największych wpadek polskiej piłki w europejskich pucharach.
