Marcus Rashford
Marcus Rashford w czwartkowy wieczór na St. James’ Park pokazał dwa oblicza. Przez pierwszą połowę był jednym z najsłabszych i najbardziej irytujących graczy na boisku, marnując akcje i podejmując złe decyzje. W drugiej, w ciągu zaledwie dziewięciu minut, zdobył dwa gole, w tym jednego spektakularnej urody, i w pojedynkę dał Barcelonie zwycięstwo 2:1 nad Newcastle. To był występ, który może zdefiniować jego przyszłość na Camp Nou.
Złe dobrego początki – frustracja pierwszej połowy
Początek przygody Anglika z Barceloną był daleki od ideału. W pierwszych meczach sezonu nie gwarantował jakości, jakiej od niego oczekiwano, a jego występ w pierwszej połowie przeciwko Newcastle zdawał się potwierdzać najgorsze obawy. Kibice i hiszpańskie media nie zostawiali na nim suchej nitki. „Bardzo aktywny, ale nieskuteczny. Nie potrafił spuentować akcji, które sam inicjował” – pisało w przerwie „Mundo Deportivo”. Kataloński „Sport” dodawał: „W pierwszej połowie wyglądał na bardzo zmotywowanego, ale jego szarże zwykle nie kończyły się sukcesem”. Marcus Rashford irytował niechlujnymi przyjęciami, błędami technicznymi i egoistycznymi decyzjami, wyglądając jak ciało obce w trybach barcelońskiej maszyny.
Przełamanie, na które wszyscy czekali
Wszystko zmieniło się w drugiej połowie. W 58. minucie Anglik znakomicie odnalazł się w polu karnym i precyzyjnym strzałem głową po dośrodkowaniu Julesa Koundé otworzył wynik. Ten gol zadziałał jak zastrzyk adrenaliny. Zdjął z niego ogromną presję i pozwolił grać ze swobodą, której tak bardzo mu brakowało. Efekt był piorunujący. Zaledwie dziewięć minut później popisał się fenomenalnym uderzeniem z dystansu, po którym piłka wylądowała w samym okienku bramki. To było trafienie, które przypomniało światu o jego ogromnym talencie.
Głos szatni i hiszpańskiej prasy
Po meczu koledzy z drużyny i trener nie byli zaskoczeni jego popisem. „Marcus to samo robi na treningach. To świetny zawodnik, dysponuje ogromną jakością” – mówił Ronald Araujo. Wtórował mu Hansi Flick: „Kluczowe jest to, aby Marcus był jeszcze bardziej pewny siebie. Jego bramki mnie не zaskoczyły, bo wiem, co potrafi”. Hiszpańska prasa również zmieniła ton o 180 stopni. „Marcus, jak dobrze, że przyszedłeś. Wspaniały dublet pozwolił Barcelonie pokonać Newcastle” – pisała „Marca”. Nagle z jednego z najsłabszych, Marcus Rashford stał się niekwestionowanym bohaterem wieczoru.
Czy to nowy początek dla Marcusa Rashforda?
Ten jeden wieczór nie wymazuje oczywiście jego słabszych występów z początku sezonu. Przez całe spotkanie z Valencią zanotował 15 strat i zero udanych dryblingów. Jednak dublet na St. James’ Park to coś więcej niż tylko dwa gole. To przełamanie, które może mieć ogromne znaczenie dla jego przyszłości. Dobrze wiemy, że Barcelona od lat szuka lewoskrzydłowego z najwyższej półki, ale nie stać jej na wydatki rzędu 70-80 milionów euro. Opcja wykupu, jaką posiada Marcus Rashford, jest o połowę niższa. Jeśli Anglik utrzyma formę z drugiej połowy meczu z Newcastle, jego transfer definitywny stanie się dla Barcelony absolutnym priorytetem. Wszystko leży w jego nogach.
SPRAWDŹ TAKŻE:
- Kosmiczne tempo! Erling Haaland pobił historyczny rekord Ligi Mistrzów
- Wojciech Szczęsny wprost o swojej roli w Barcelonie. „Jestem rezerwowym i wykonuję tę rolę z dumą”
- „To legenda futbolu!”. Obrońca Newcastle z wielkim szacunkiem o Robercie Lewandowskim
- Przełamanie po blisko dwóch latach! Ansu Fati z debiutanckim golem dla AS Monaco
