Maxi Oyedele
Letni transfer do francuskiej Ligue 1 miał być dla niego krokiem milowym w karierze. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Maxi Oyedele po przejściu z Legii Warszawa do Strasbourga za sześć milionów euro kompletnie zawodzi. Polak rozegrał dotąd zaledwie jeden oficjalny mecz, a obecnie leczy kontuzję uda. W rozmowie z portalem Weszło, Cyril Berthet-Olives, dziennikarz „L’Equipe”, nie zostawił na nim suchej nitki.
„Beznadziejne” występy i problemy z tempem gry
Francuski dziennikarz przyznał, że choć sam pomysł sprowadzenia Polaka wydawał się interesujący, to poziom sportowy, jaki zaprezentował Maxi Oyedele, okazał się ogromnym rozczarowaniem. Problemy miały być widoczne od samego początku, jeszcze przed urazem. „Jego pierwsze występy w sparingach były jednak beznadziejne. Miał duży problem z nadążeniem za tempem gry, rytmem meczu” – stwierdził Berthet-Olives. Dziennikarz dodał, że podobnie wyglądało to na treningach, a w tak silnym zespole „naprawdę łatwo wypaść z obiegu”.
Kontuzja pogarsza sytuację
Obecna kontuzja uda tylko pogarsza tragiczną sytuację Polaka w klubie. Cyril Berthet-Olives nie ma wątpliwości, że powrót do rywalizacji będzie dla niego niezwykle trudny. Francuz tonuje również emocje związane z kwotą transferu, sugerując, że klub nie będzie podchodził do niego sentymentalnie. „Kupili go za sześć milionów euro. To tyle, co nic, więc nie będą podchodzili do tematu emocjonalnie, to biznes” – podsumował.
Trener broni Polaka
Co ciekawe, tak surowej oceny dziennikarza „L’Equipe” nie podziela trener Strasbourga, Liam Rosenior. Szkoleniowiec w niedawnych wypowiedziach bronił zawodnika, którym jest Maxi Oyedele, i zapewniał, że wciąż w niego wierzy. „To bardzo dobry zawodnik, dlatego go tu ściągnęliśmy latem. (…) Obecnie jest kontuzjowany, ale jest w moich planach” – stwierdził Rosenior. Zapewnił, że gdy tylko Maxi Oyedele wróci do zdrowia, będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu.
