Mindaugas Nikolicius
To było najbardziej intensywne i jedno z najgłośniejszych okienek transferowych w historii Widzewa Łódź. Aż 36 operacji – transferów, odejść i przedłużeń umów – które miały na celu przebudowę drużyny i walkę o najwyższe cele. O kulisach tych działań, misji z prywatnym samolotem i walce z saudyjskimi pieniędzmi w szczerej rozmowie z portalem Goal.pl opowiedział dyrektor sportowy klubu, Mindaugas Nikolicius. Litwin ujawnił niesamowite historie stojące za ostatnimi wzmocnieniami i jasno określił cel na ten sezon: europejskie puchary.
Perła w koronie: kulisy transferu Andiego Zeqiriego
Najgłośniejszym ruchem Widzewa było sprowadzenie w ostatniej chwili reprezentanta Szwajcarii, Andiego Zeqiriego. Jak przyznaje Mindaugas Nikolicius, ten transfer przez długi czas wydawał się niemożliwy do zrealizowania. „Do 1 września uważałem, że nie mamy żadnych szans. Zero” – powiedział. Szansa pojawiła się dopiero po zamknięciu okienek w topowych ligach, co wyeliminowało część konkurencji. Kluczowe okazało się przekonanie samego zawodnika. Widzew zaoferował mu nie tylko dobry kontrakt, ale przede wszystkim rolę kluczowego gracza w kontekście jego walki o wyjazd na przyszłoroczny mundial.
„Pewnie, że mógł iść do lig top 5, do Niemiec, czy Włoch, na super kontrakt. Ale kto wie: może byłby tam napastnikiem trzeciego czy czwartego wyboru, z bardzo ograniczonym czasem gry. A to z punktu widzenia kadry nie byłoby najlepszym wyjściem” – wyjaśnił dyrektor. Aby pokazać pełną determinację, Mindaugas Nikolicius zdecydował się na nietypowy krok – wraz z właścicielem klubu, Robertem Dobrzyckim, poleciał na spotkanie z zawodnikiem prywatnym samolotem. „Powiedziałem właścicielowi, że potrzebuję jego pomocy. Że jego obecność to będzie z naszej strony taki pokaz tego jak poważnie podchodzimy do Zeqiriego. To zadziałało” – ujawnił kulisy udanych negocjacji.
Jak Mindaugas Nikolicius „ukradł” napastnika Saudyjczykom
W cieniu transferu Zeqiriego do klubu dołączył inny ciekawy napastnik, Pape Meissa Ba z Schalke. Okazuje się, że i w tym przypadku Widzew musiał stoczyć zaciętą walkę z bogatszym rywalem. Dyrektor sportowy przyznał, że monitorował sytuację Senegalczyka od dawna, a gdy pojawiła się informacja, że Schalke pozwoli mu odejść, natychmiast przystąpił do działania.
„Dowiedziałem się, że Ba ma szaloną wręcz ofertę z Arabii Saudyjskiej. Oferowano mu naprawdę duże pieniądze. Był tam jednak haczyk” – opowiada Mindaugas Nikolicius. Tym haczykiem okazała się długość kontraktu – Saudyjczycy proponowali mu tylko roczną, choć „złotą” umowę. „Wtedy weszliśmy do gry i dziś Ba jest z nami. Ten transfer mnie bardzo cieszy, bo Pape jest graczem wszechstronnym i może nam zabezpieczyć kilka pozycji” – dodał. To kolejny dowód, że przemyślana strategia i stabilny projekt potrafią wygrać z samymi pieniędzmi.
Przyszłość Gikiewicza i Shehu
Mindaugas Nikolicius odniósł się również do sytuacji innych zawodników. Potwierdził, że klub chce przedłużyć wygasający kontrakt z Shehu i w najbliższym czasie dojdzie do spotkania z jego agentem. Wyjaśnił także przyszłość Rafała Gikiewicza. „Sprowadziliśmy w tym okienku dwóch bramkarzy i oni będą ze sobą rywalizować. To oznacza, że klub w tym względzie wybrał określoną drogę. Rafał ma kontrakt, wciąż jest piłkarzem Widzewa. Ale jeśli znajdzie się klub, który będzie go chciał, a Rafał uzna, że chce tam iść, to Widzew nie będzie mu robił problemów” – stwierdził, dając bramkarzowi „zielone światło” na ewentualne odejście.
Cel jest jasny: europejskie puchary
Po tak intensywnym i ambitnym okienku, cel na ten sezon może być tylko jeden. Mindaugas Nikolicius nie bawi się w dyplomację i stawia sprawę jasno. „Tak, chcemy zająć miejsce dające grę w pucharach. Czyli, w zależności od tego jak będzie w Pucharze Polski, musi to być czwarta-piąta pozycja” – zadeklarował. Dyrektor sportowy jest również optymistą w kontekście całej Ekstraklasy.
„Potrzebujemy dobrych wyników w Europie. Mamy wspaniałe stadiony, świetną atmosferę. Ekstraklasa jest bardzo konkurencyjna, nikt nie dominuje. To czas, żeby przestać deprecjonować samych siebie. Ekstraklasa to rozwojowa, sprzedażowa liga. Musimy w to uwierzyć” – podsumował. Słowa, jakie wypowiedział Mindaugas Nikolicius, pokazują ogromną ambicję nie tylko Widzewa, ale i wiarę w potencjał całej polskiej piłki.
SPRAWDŹ TAKŻE:
- Nowa era w Leverkusen! Debiut trenera w starciu z rozpędzonym Eintrachtem
- Mistrz Polski wraca do gry! Lech Poznań podejmuje ofensywne Zagłębie Lubin
- Mecz o „sześć punktów” w Gdańsku! Lechia podejmuje GKS Katowice
- Narodziny legendy. Jak w pięć minut powstał słynny „Widzewski charakter”?
