Ousmane Sow
Ousmane Sow jest jednym z objawień początku sezonu w Ekstraklasie. Jego cztery gole w siedmiu meczach pomogły Górnikowi Zabrze objąć fotel lidera. Przed hitowym starciem z Cracovią, senegalski napastnik w szczerej rozmowie z portalem Goal.pl opowiedział o fantastycznej atmosferze w szatni, odrzuceniu lukratywnej oferty z Egiptu i piłkarskich marzeniach, w których kluczową rolę odgrywają Arsenal i Olympique Marsylia.
„To nie jest cud, to ciężka praca”
Dla wielu ekspertów pozycja Górnika na czele tabeli jest niespodzianką. Sam zawodnik podchodzi do tego ze spokojem. „Dla mnie to żadna niespodzianka. Mamy dobry zespół, klub jest stabilny, a do tego trener, który bardzo nam pomaga. […] Pracujemy ciężko i to popłaca” – stwierdził Sow, podkreślając, że sukces nie jest dziełem cudu, a efektem pracy całego zespołu. Przed meczem z Cracovią nie kalkuluje i zapowiada walkę o pełną pulę. „Górnik zawsze wychodzi na boisko po trzy punkty” – zaznaczył.
„Żadna szatnia nie zrobiła dla mnie tyle, co ta w Górniku”
25-latek, który trafił do Zabrza zimą z belgijskiego Lierse, przyznał, że początki w Polsce nie były łatwe z powodu bariery językowej. Kluczowa okazała się jednak atmosfera w drużynie. „Potrzebowałem trochę czasu, żeby się zaaklimatyzować. […] Ale szatnia Górnika sprawiła, że zdołałem to przeskoczyć. Olo, Poldi, Rafał, Erik i wszyscy inni. Przyjęli mnie znakomicie” – powiedział, dodając niezwykle wymowne zdanie: „Powiem tak: w żadnym innym zespole w szatni nie zrobiono dla mnie tyle dobrego, co w Górniku”.
Odrzucona oferta i marzenia o Arsenalu
Świetna forma napastnika przyciągnęła uwagę innych klubów. Jak przyznał w wywiadzie, niedawno otrzymał bardzo korzystną finansowo ofertę z egipskiego Zamaleku Kair. Mimo to, zdecydował się ją odrzucić. „Nie, nie kusiło mnie. Nie chcę tak szybko odchodzić z Górnika, bez zostawienia po sobie śladu. Chcę się zapisać w pamięci kibiców, w historii tego klubu” – zadeklarował Ousmane Sow. Zapytany o swoje największe piłkarskie marzenia, wskazał dwa kluby: Arsenal, ze względu na swojego idola Thierry’ego Henry’ego, oraz Olympique Marsylia, któremu kibicuje niemal cały Senegal.
Ousmane Sow z motywacją przed hitem
Początki jego kariery były skromne – w siódmej lidze francuskiej zarabiał 300 euro miesięcznie. Dziś jest liderem czołowej drużyny w Polsce i ma przed sobą kluczowy mecz z Cracovią. Jak przyznał, będzie miał na nim dodatkową motywację, ponieważ na trybunach zasiądzie jego rodzina, która przyjechała specjalnie z Paryża. Dla kibiców Górnika to najlepsza wiadomość – ich lider jest szczęśliwy, zmotywowany i w pełni skoncentrowany na dalszych sukcesach z klubem.
SPRAWDŹ TAKŻE:
- Ujawniono kulisy transferu Legii. Trzy miliony euro za Antoniosa Papadopoulosa na stole!
- Kapitan Juventusu na celowniku Premier League. Trzy kluby walczą o Manuela Locatellego
- Real Madryt chce kolejną gwiazdę. Harry Kane na celowniku „Królewskich”!
- Liverpool włącza się do walki o gwiazdę Bayernu! Dayot Upamecano na celowniku gigantów
