Polska na Euro 2016
Są w historii futbolu turnieje, które na zawsze pozostają w sercach kibiców. Dla całego pokolenia Polaków takim wydarzeniem było Euro 2016 we Francji. To był czas, gdy cała Polska żyła w rytmie meczów biało-czerwonych, a drużyna Adama Nawałki dostarczyła nam emocji, na które czekaliśmy od lat. Historyczne zwycięstwa, przełamywanie barier, zjednoczenie narodu i wreszcie ten ogromny, do dziś odczuwalny niedosyt po dramatycznym odpadnięciu w ćwierćfinale. Przygoda, jaką przeżyła Polska na Euro 2016, to bez wątpienia jeden z najpiękniejszych rozdziałów w historii naszej piłki w XXI wieku.
Droga do Francji: historyczne zwycięstwo i narodziny drużyny
Droga do Francji wcale nie była usłana różami. Reprezentacja pod wodzą Adama Nawałki wciąż szukała swojej tożsamości po nieudanych eliminacjach do mundialu 2014. Przełom nastąpił 11 października 2014 roku. Na Stadionie Narodowym w Warszawie Polacy po raz pierwszy w historii pokonali reprezentację Niemiec, ówczesnych mistrzów świata. Gole Arkadiusza Milika i Sebastiana Mili dały nie tylko trzy punkty, ale przede wszystkim wiarę – w siebie, w trenera i w to, że ta drużyna jest w stanie rywalizować z najlepszymi. To zwycięstwo było kamieniem węgielnym, na którym zbudowano późniejszy sukces.
Eliminacje były jednak długie i kręte. Remisy ze Szkocją i Irlandią oraz porażka w rewanżu z Niemcami sprawiły, że o awans musieliśmy walczyć do samego końca. W decydującym meczu pokonaliśmy Irlandię 2:1 po golu Roberta Lewandowskiego, który z 13 bramkami został królem strzelców całych eliminacji. Polska jechała do Francji jako zespół pewny siebie, z liderem światowego formatu i jasno określoną taktyką. Cały kraj czekał na to, co pokaże Polska na Euro 2016.
Faza grupowa bez straty gola. Polska na Euro 2016 pisze historię
Turniej we Francji rozpoczęliśmy od przełamania historycznej klątwy – w końcu wygraliśmy mecz otwarcia na wielkiej imprezie. Po golu Arkadiusza Milika pokonaliśmy Irlandię Północną 1:0. To spotkanie było również sceną dla 19-letniego Bartosza Kapustki, który swoim brawurowym występem zachwycił całą Europę. Niestety, w tym meczu kontuzji doznał Wojciech Szczęsny, którego do końca turnieju znakomicie zastępował Łukasz Fabiański.
W drugim meczu czekał nas rewanż z Niemcami. Na Stade de France drużyna Adama Nawałki zagrała taktyczny koncert. Zneutralizowaliśmy mistrzów świata i, co więcej, mieliśmy lepsze okazje do zdobycia bramki. Bezbramkowy remis został przyjęty jak zwycięstwo i dał nam pewność awansu. Ten został przypieczętowany w ostatnim meczu grupowym, w którym po golu rezerwowego Jakuba Błaszczykowskiego pokonaliśmy Ukrainę 1:0. Po raz pierwszy w historii wyszliśmy z grupy na Mistrzostwach Europy, i to z imponującym bilansem – bez porażki i bez straconej bramki.
Dramaturgia fazy pucharowej: od euforii po łzy
W 1/8 finału trafiliśmy na Szwajcarię. Mecz był niezwykle zacięty. Prowadzenie dał nam niezawodny Jakub Błaszczykowski, ale w końcówce do wyrównania doprowadził Xherdan Shaqiri, zdobywając bramkę turnieju po fenomenalnym strzale przewrotką. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, a o awansie musiały zadecydować rzuty karne. W nich Polacy byli bezbłędni, a decydującą „jedenastkę” na wagę historycznego ćwierćfinału wykorzystał Grzegorz Krychowiak. Euforia w całym kraju sięgnęła zenitu.
W ćwierćfinale czekała na nas Portugalia. Mecz zaczął się dla nas idealnie – już w 2. minucie swoją jedyną bramkę w turnieju zdobył Robert Lewandowski. Rywale zdołali jednak wyrównać jeszcze w pierwszej połowie po strzale Renato Sanchesa. Po 120 minutach znów był remis i znów czekały nas rzuty karne. Tym razem szczęście było po stronie Portugalczyków. Jedynym, który pomylił się w serii „jedenastek”, był Jakub Błaszczykowski, bodaj najlepszy polski zawodnik tamtego turnieju. Odpadliśmy, nie przegrywając ani jednego meczu w regulaminowym czasie gry. To był bolesny koniec pięknego snu.
Dlaczego tak miło to wspominamy? Niedosyt, który buduje
Mimo odpadnięcia, turniej we Francji pozostaje jednym z najpiękniejszych wspomnień dla polskich kibiców. Pożegnaliśmy się z nim w ćwierćfinale, wyeliminowani przez późniejszych mistrzów Europy. Ogromny niedosyt brał się stąd, że w ewentualnym półfinale czekała na nas Walia – rywal absolutnie w naszym zasięgu, a to otwierałoby drogę nawet do finału. To poczucie „co by było, gdyby” towarzyszy nam do dziś.
Jednak to właśnie ten niedosyt sprawia, że tak miło wspominamy ten turniej. Był to moment, w którym reprezentacja Polski była prawdziwą drużyną, kolektywem, który potrafił walczyć jak równy z równym z najlepszymi. Dla pokolenia wychowanego na nieustannych porażkach i rozczarowaniach, przygoda, jaką przeżyła Polska na Euro 2016, była dowodem na to, że potrafimy grać w piłkę i możemy być dumni z naszej reprezentacji. I za to zawsze będziemy wdzięczni drużynie Adama Nawałki.
SPRAWDŹ TAKŻE:
- Narodziny gwiazdy! Kim jest Rio Ngumoha, 16-letni bohater Liverpoolu?
- Historyczny triumf! Cztery polskie drużyny w Europie i gigantyczna szansa w rankingu UEFA!
- Kim jest człowiek, który chce kupić Śląsk? Mariusz Iwański przerywa milczenie!
- Kulisy rewolucji w Widzewie. Mindaugas Nikolicius szczerze o transferach, błędach i wielkiej wizji
