Polska - Nowa Zelandia
Reprezentacja Polski odniosła minimalne zwycięstwo 1:0 w towarzyskim spotkaniu z Nową Zelandią, rozegranym na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Jedynego gola na początku drugiej połowy zdobył kapitan drużyny, Piotr Zieliński. Mimo wygranej, gra mocno rezerwowego składu wystawionego przez Jana Urbana była daleka od ideału, a zwłaszcza w pierwszej połowie to goście stwarzali groźniejsze sytuacje.
Polska – Nowa Zelandia: męczarnie w pierwszej połowie
Selekcjoner Jan Urban, zgodnie z zapowiedziami, dał szansę wielu zawodnikom z drugiego szeregu. Niestety, pierwsza połowa w wykonaniu Biało-Czerwonych była bardzo słaba. Polacy grali chaotycznie, niedokładnie i mieli ogromne problemy z kreowaniem sytuacji podbramkowych. To niżej notowani goście byli groźniejsi, a w 24. minucie tylko fantastyczna, instynktowna interwencja Bartłomieja Drągowskiego uratowała nasz zespół przed utratą gola. Najlepszą okazję dla Polski tuż przed przerwą stworzył Michał Skóraś, ale jego strzał, a następnie dobitkę Sebastiana Szymańskiego, w świetnym stylu obronił Alex Paulsen.
Zmiany i gol „Ziela” odmieniły wynik
Widząc nieporadność zespołu, Jan Urban w przerwie dokonał aż czterech zmian, wprowadzając na boisko m.in. Kamila Grabarę, Jakuba Kiwiora i Pawła Wszołka. Roszady przyniosły natychmiastowy efekt. Już w 49. minucie właśnie Wszołek dograł piłkę do Piotra Zielińskiego, a ten po przełożeniu obrońcy oddał mocny strzał. Piłka odbiła się od poprzeczki i przekroczyła linię bramkową, dając Polsce prowadzenie. Gol uspokoił grę, a w drugiej połowie mecz Polska – Nowa Zelandia toczył się już pod kontrolą gospodarzy, choć wciąż brakowało im skuteczności w ataku.
Wygrana bez stylu i debiuty
Mimo kilku prób, wynik nie uległ już zmianie. Ostatecznie mecz Polska – Nowa Zelandia zakończył się skromnym zwycięstwem 1:0. Styl gry pozostawił jednak wiele do życzenia i z pewnością dał selekcjonerowi sporo materiału do analizy przed niedzielnym meczem o punkty z Litwą. Pozytywnym akcentem wieczoru były debiuty w narodowych barwach. Po raz pierwszy z orzełkiem na piersi wystąpili Jan Ziółkowski oraz Arkadiusz Pyrka. Kibice mają nadzieję, że w kluczowym starciu eliminacyjnym zobaczymy znacznie lepszą grę Biało-Czerwonych.
