Samuel Kozlovsky
Widzew Łódź będzie musiał sobie radzić przez kilka najbliższych tygodni bez jednego ze swoich kluczowych zawodników, Samuela Kozlovský’ego. Jak wynika z pierwszych diagnoz, uraz stawu skokowego, którego Słowak doznał w ostatnim meczu, okazał się groźny. Przerwa, jaka czeka Samuela Kozlovský’ego, potrwa od czterech do sześciu tygodni. Jego nieszczęście otwiera jednak szansę przed sprowadzonym latem Dionem Gallapenim.
Cios w serce drugiej linii
Kontuzja Słowaka to ogromny cios dla trenera Żeljko Sopicia. Samuel Kozlovský był jednym z tych zawodników, od których chorwacki szkoleniowiec rozpoczynał ustalanie wyjściowego składu. Jego nieobecność będzie sporym problemem dla struktury zespołu i zmusi trenera do poszukiwania nowych rozwiązań w środku pola. Utrata tak ważnego gracza na ponad miesiąc to poważne osłabienie dla łódzkiej drużyny.
Uraz w wygranym meczu z GKS Katowice
Jak na ironię, groźnego urazu podstawowy zawodnik Widzewa doznał w trakcie jednego z najlepszych meczów drużyny na starcie sezonu. Samuel Kozlovský opuścił boisko w przerwie wygranego 3:0 spotkania z GKS-em Katowice. Radość z efektownego zwycięstwa została więc brutalnie zmącona przez fatalne wieści o stanie zdrowia jednego z liderów zespołu.
Czas na debiutanta. Kim jest Dion Gallapeni?
W miejsce kontuzjowanego Słowaka na boisku w meczu z GKS-em pojawił się sprowadzony tego lata Dion Gallapeni. Dla młodziutkiego Kosowianina był to debiut w czerwono-biało-czerwonych barwach. Teraz, w obliczu przymusowej pauzy swojego starszego kolegi, będzie miał szansę na złapanie znacznie większej liczby minut. To dla niego ogromna szansa, by pokazać swoje umiejętności i powalczyć o miejsce w składzie na stałe.
Kontuzja, jakiej doznał Samuel Kozlovský, to bez wątpienia zła wiadomość dla całego Widzewa. W nieszczęściu jednego zawodnika kryje się jednak szansa dla drugiego. Kibice, trzymając kciuki za szybki powrót do zdrowia Słowaka, z pewnością będą z uwagą przyglądać się, jak jego młodszy następca wykorzysta swoją niespodziewaną szansę.
