Termalica - Raków Częstochowa
Niedzielne spotkanie w Niecieczy przyniosło aż pięć bramek i zwroty akcji do ostatnich sekund. Mecz Termalica – Raków Częstochowa zakończył się zwycięstwem gości 3:2, którzy zdobyli drugie z rzędu zwycięstwo w Ekstraklasie. Beniaminek postawił jednak faworytowi niezwykle trudne warunki i walczył o punkt do samego końca.
Błyskawiczna wymiana ciosów
Gospodarze rozpoczęli spotkanie rewelacyjnie. Już w 3. minucie, po dośrodkowaniu Miniego z prawego skrzydła, Jesus Jimenez strzałem z pierwszej piłki pokonał Kacpra Trelowskiego. Raków nie zamierzał jednak czekać i odpowiedział błyskawicznie. W 14. minucie do remisu doprowadził Michael Ameyaw. Pierwsza połowa meczu Termalica – Raków Częstochowa była bardzo otwarta, a w 18. minucie poprzeczka uratowała „Medaliki” po strzale Guerrero.
Trenerski nos Papszuna i dominacja po przerwie
W przerwie trener Marek Papszun dokonał potrójnej zmiany, co całkowicie odmieniło obraz gry. Raków przejął inicjatywę i zdominował drugą połowę, co potwierdzają pomeczowe statystyki (xG na poziomie 2.28). Dominacja przełożyła się na bramki. W 68. minucie gości na prowadzenie wyprowadził Marko Bulat, który odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym i minął bramkarza. Chwilę później, w 74. minucie, Ivi Lopez idealnie dośrodkował na głowę Leonardo Rochy, a ten podwyższył na 3:1. Decyzje trenera okazały się kluczowe dla losów meczu Termalica – Raków Częstochowa.
Nerwowa końcówka i walka do końca
Wydawało się, że jest już po meczu, ale beniaminek nie złożył broni. W 81. minucie kontaktową bramkę zdobył Igor Strzałek, który ładnie obrócił się z piłką i wykończył akcję prawą nogą. Końcówka była niezwykle nerwowa, a Termalica dążyła do wyrównania. W doliczonym czasie gry szansę na uratowanie punktu miał jeszcze Kopacz, ale jego strzał kapitalnie obronił Trelowski. Ostatecznie spotkanie Termalica – Raków Częstochowa zakończyło się cennym zwycięstwem gości.
