Widzew Łódź - Wisła Płock
Hit 4. kolejki Ekstraklasy, Widzew Łódź – Wisła Płock, zakończył się podziałem punktów po remisie 1:1. Faworyzowani gospodarze w drugiej połowie zdominowali lidera z Płocka, ale nie zdołali zdobyć zwycięskiej bramki, a w kluczowym momencie sędzia po długiej analizie VAR cofnął podyktowany dla nich rzut karny. Dla gości to niezwykle cenny punkt, zdobyty w bardzo trudnych okolicznościach.
Wymiana ciosów w pierwszej połowie
Pierwsza połowa była wyrównana i obfitowała w emocje. Po okresie przestoju spowodowanym zadymieniem na stadionie to goście pierwsi zadali cios. W 36. minucie Łukasz Sekulski w znakomitym stylu minął obrońcę i pokonał Macieja Kikolskiego, dając prowadzenie liderowi. Odpowiedź Widzewa była jednak błyskawiczna. Zaledwie pięć minut później, w 41. minucie, Juljan Shehu popisał się fantastycznym, technicznym uderzeniem, po którym zasłonięty bramkarz gości nie miał szans na interwencję. Pierwsza część meczu Widzew Łódź – Wisła Płock zakończyła się wynikiem 1:1.
Dominacja Widzewa i dramaturgia z rzutem karnym
Druga połowa to już całkowita dominacja gospodarzy. Wisła Płock nie stworzyła pod bramką Widzewa żadnego zagrożenia, skupiając się wyłącznie na obronie. Najważniejszy i najbardziej kontrowersyjny moment meczu miał miejsce w 77. minucie. Sędzia podyktował rzut karny dla Widzewa za faul na Mariuszu Fornalczyku. Kiedy wydawało się, że łodzianie staną przed idealną szansą na objęcie prowadzenia, arbiter po długiej analizie VAR zmienił swoją decyzję i odwołał „jedenastkę”, co wywołało wściekłość trenera Żeljko Sopicia.
Widzew Łódź – Wisła Płock: Napór do ostatniego gwizdka
Mimo rozczarowania Widzew do samego końca walczył o zwycięstwo. Sędzia doliczył aż dziesięć minut, w trakcie których trwał prawdziwy napór na bramkę Wisły. Gospodarze mieli kilka świetnych okazji, a najbliżej szczęścia był Ricardo Visus, którego dwa groźne uderzenia w ostatnich sekundach zdołał obronić Rafał Leszczyński. Ostatecznie jednak wynik nie uległ zmianie.
Mecz Widzew Łódź – Wisła Płock kończy się wynikiem, który z pewnością bardziej satysfakcjonuje gości. Lider z Płocka, mimo że w drugiej połowie był tłem dla rywala, wywozi z trudnego terenu niezwykle cenny punkt. Widzew z kolei może pluć sobie w brodę – zdominował spotkanie, ale zabrakło mu skuteczności i szczęścia przy kontrowersyjnej decyzji sędziego.
