Wisła Płock - GKS Katowice
Mecz Wisła Płock – GKS Katowice w 10. kolejce PKO BP Ekstraklasy zakończył się podziałem punktów po remisie 1:1. Gospodarze prowadzili do przerwy po szczęśliwym golu, ale w drugiej połowie zostali zdominowani przez „GieKSę”, która wyrównała po katastrofalnym błędzie bramkarza. Goście w końcówce zdobyli nawet drugą bramkę, ale została ona anulowana po analizie VAR.
Szczęśliwy gol do szatni
W pierwszej połowie kibice oglądali wyrównane starcie, w którym obie drużyny stwarzały sobie sytuacje. Zarówno Rafał Leszczyński, jak i Rafał Strączek musieli kilkukrotnie interweniować. Kiedy wydawało się, że do przerwy utrzyma się wynik bezbramkowy, w 45. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Žan Rogelj. Piłka po jego uderzeniu odbiła się od jednego z obrońców GKS-u i szczęśliwie wpadła do siatki obok zmylonego bramkarza.
Katastrofalny błąd i dominacja GieKSy
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia gości. Zaledwie pięć minut po wznowieniu gry fatalny błąd popełnił bramkarz Wisły, Rafał Leszczyński. Próbował dryblować we własnym polu karnym, ale piłkę odebrał mu czujny Marcin Wasielewski, który skierował ją do pustej bramki.
Gol napędził katowiczan, którzy przejęli inicjatywę i zdominowali resztę spotkania. W 84. minucie Adam Zrelak trafił nawet do siatki na 2:1, ale jego radość była przedwczesna – po długiej analizie VAR sędzia odgwizdał minimalnego spalonego.
Wisła Płock – GKS Katowice: Niedosyt obu stron
Ostatecznie spotkanie Wisła Płock – GKS Katowice zakończyło się remisem, który nie satysfakcjonuje żadnej ze stron. Gospodarze po raz trzeci z rzędu stracili punkty w lidze i oddalili się od czołówki. Goście z kolei, mimo dobrej gry w drugiej połowie i zdobycia cennego punktu na trudnym terenie, mogą czuć ogromny niedosyt z powodu anulowanej bramki, która mogła dać im zwycięstwo.
