Željko Sopić
Piątkowy wieczór w Sercu Łodzi miał wszystko, by stać się piłkarskim świętem. Idealna pogoda, ponad siedemnaście tysięcy fanatycznych gardeł na trybunach, w tym szczelnie wypełniona klatka gości. Atmosfera, jakiej zazdrości nam cała Polska, była wymarzonym tłem dla widowiska. I przez pierwsze 45 minut wydawało się, że piłkarze Widzewa idealnie wpiszą się w ten scenariusz, prezentując grę, która napawała dumą. A jednak, po ostatnim gwizdku sędziego, zamiast radości, na ustach kibiców gościł tylko gorzki smak porażki i jedno, powtarzane w tysiącach rozmów pytanie: co tak naprawdę dzieje się z drużyną, którą prowadzi Željko Sopić?
Mecz z Pogonią jako lustrzane odbicie sezonu
Starcie z Pogonią Szczecin było tragiczną metaforą całego dotychczasowego sezonu. Było w nim wszystko, co definiuje obecny Widzew – obiecujący początek, dominacja, która nie zostaje przekuta w bezpieczny wynik, a na końcu bolesna strata punktów. Po spokojnym początku łodzianie ruszyli do ataku, co szybko przyniosło efekt w postaci gola młodego Diona Gallapeniego. Przez kolejne minuty Widzew kontrolował grę, stwarzał sytuacje, a po jednym z zamieszań piłka otarła się nawet o poprzeczkę bramki gości. I gdy wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, nadszedł cios tuż przed przerwą. Stare piłkarskie porzekadło o niewykorzystanych sytuacjach zemściło się w najgorszy możliwy sposób, a Marian Huja doprowadził do wyrównania.
Druga połowa to już zupełnie inna historia. Pogoń wyszła z szatni lepiej zorganizowana, a Widzew stracił swój impet. Gwoździem do trumny okazała się 66. minuta i skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie Sebastiana Bergiera. Jego czerwona kartka za kopnięcie rywala w okolice głowy była nie tylko aktem boiskowej głupoty, ale i symbolem frustracji, jaka wkradła się w szeregi zespołu. Grający w osłabieniu Widzew nie był już w stanie zagrozić rywalowi, a w 86. minucie decydujący cios zadał Adrian Przyborek. Kolejny mecz przegrany mimo prowadzenia. Kolejny raz, gdy praca, jaką wykonuje Željko Sopić, nie przyniosła oczekiwanych trzech punktów.
Gdzie podział się „Widzewski Charakter”?
To, co najbardziej boli kibiców, to nie sama porażka, ale styl, w jakim została poniesiona. „Widzewski Charakter”, historyczne DNA klubu, opierał się na walce do ostatniej sekundy, na odwracaniu losów meczów, na niezłomnej wierze w zwycięstwo nawet w beznadziejnych sytuacjach. Tymczasem obecna drużyna zdaje się być tego charakteru zaprzeczeniem. To zespół, który regularnie traci punkty z pozycji siły. Oczywiście, nie można odmówić walki i zaangażowania takim graczom jak Fran Alvarez, którzy zostawiają na boisku całe zdrowie. Ale to nie przekłada się na wyniki. W każdym z dotychczasowych meczów tego sezonu – czy to z Jagiellonią, Wisłą Płock, czy Cracovią – Widzew był drużyną co najmniej równorzędną, a często po prostu lepszą. A jednak twarde fakty są takie, że po sześciu kolejkach na koncie łodzian jest zaledwie siedem punktów. To musi budzić niepokój i stawiać pytania o dotychczasową pracę, jaką wykonuje Željko Sopić.
Surowe liczby nie kłamią – analiza statystyczna
To już czwarty sezon Widzewa w Ekstraklasie po powrocie do elity. Warto spojrzeć na zimne dane, które często mówią więcej niż subiektywne odczucia. Dorobek punktowy po sześciu kolejkach w poprzednich latach wyglądał następująco:
- Sezon 2022/2023: 7 punktów po 6. kolejkach (41 na koniec, 14. miejsce)
- Sezon 2023/2024: 7 punktów po 6. kolejkach (46 na koniec, 9. miejsce)
- Sezon 2024/2025: 11 punktów po 6. kolejkach (40 na koniec, 13. miejsce)
- Sezon 2025/2026: 7 punktów po 6. kolejkach (obecny sezon)
Patrząc na te liczby, trudno mówić o progresie. Mimo że obecna kadra jest najdroższa i na papierze najsilniejsza od lat, start jest identyczny jak w dwóch pierwszych, znacznie trudniejszych sezonach. Jeszcze bardziej niepokojąco wygląda porównanie średniej punktów na mecz zdobywanych przez ostatnich trenerów. Statystyczny dorobek, jaki ma Željko Sopić, jest najsłabszy.
- Janusz Niedźwiedź: 1,20 punktu na mecz (48 punktów w 40 meczach)
- Daniel Myśliwiec: 1,43 punktu na mecz (80 punktów w 56 meczach)
- Željko Sopić: 1,13 punktu na mecz (17 punktów w 15 meczach)
Argumenty „za” i ostatnia szansa?
Oczywiście, sezon jest na bardzo wczesnym etapie. To nie jest czas na nerwowe ruchy. Trzeba pamiętać, że drużyna jest wciąż w budowie, a niemal cały wyjściowy skład to nowi zawodnicy, którzy potrzebują czasu na zgranie i zrozumienie taktyki. Željko Sopić otrzymał od zarządu potężne narzędzia i na ocenę jego pracy przyjdzie jeszcze czas. Jednak cierpliwość kibiców, a być może i zarządu, powoli się kończy. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami medialnymi, klub już sonduje rynek w poszukiwaniu potencjalnego następcy.
W tej sytuacji najbliższy mecz z Lechem Poznań urasta do rangi spotkania o wszystko. Paradoksalnie, rywal również znajduje się w głębokim kryzysie, co stwarza idealną okazję do przełamania. Zwycięstwo na trudnym terenie mogłoby dać drużynie bezcenny oddech i przywrócić zaufanie do trenera. Porażka może jednak ostatecznie przesądzić o tym, że misja, której podjął się Željko Sopić, zakończy się przedwcześnie. To może być jego ostatnia szansa.
Zobacz także:
- Derby Manchesteru na rynku transferowym. City chce podkraść cel United, Senne Lammens w centrum uwagi
- Szalona oferta za nastolatka! Saudyjczycy chcą gwiazdę Porto, Rodrigo Mora otwarty na transfer
- Bezbłędny Cristiano Ronaldo to za mało. Al-Nassr przegrało finał Superpucharu po dramatycznym meczu
- Hitowy transfer Arsenalu stał się faktem! Eberechi Eze oficjalnie w drużynie „Kanonierów”
